0 obserwujących
330 notek
416k odsłon
  6578   0

O głód, mór, ogień i wojnę – prosimy cię Panie !


Szanowni wyznawcy Kaczyńskiego i zwolennicy PIS ! Jeszcze możecie wygrać te wybory. Niewielką ilością głosów, lecz zawsze… Zastanówcie się czy nie ryzykujecie, zapowiadając z góry, że mogą one być sfałszowane przez władzę ? Chociaż z tym sobie poradzicie. Powiecie, że fałszerstwa pozbawiły was druzgocącego zwycięstwa. Ale dlaczego z góry akceptujecie - cóż za defetyzm ! - swoją przegraną, pocieszając się, że nowa koalicja nie przetrwa pełnej, czteroletniej kadencji, że się rozpadnie i będą nowe wybory, a wtedy…
 
Dies irae
 
Ja bym założył, że kolejna koalicja raczej się nie rozpadnie niż rozpadnie. Na pewno będą w niej tarcia, a może konflikty, ale zwycięży przemożny wspólny interes; dotrwać jak najdłużej na stanowiskach, bo przyśpieszone wybory 2007 roku pokazały czym grozi takie uniesienie się ambicją i zdanie się na werdykt wyborców przed konstytucyjnym terminem. Ale dlaczego miałoby dojść takiego rozpadu ?
 
Odpowiedź od lat jest ta sama. Rządy Tuska i tych, którzy go w tych rządach wspierają, prowadzą do katastrofy. To pewnik, który nie wymaga dowodów i żadna statystyka go nie obali. Z góry wiadomo, że jest sfałszowana, podobnie jak wszelkie sondaże, które dla nas są niekorzystne. A jak nie Tusk and his boys, to jest przecież kryzys światowy, który nas wreszcie dopadnie, rozleci się strefa euro, a może i cała Unia, lud wyjdzie na ulice – ulubione „kryterium uliczne” – jak w Grecji, Hiszpanii, Portugalii; co daj Panie Boże, amen ! To zasada wielu ruchów wywrotowych; im gorzej, tym lepiej ! Dla kogo ?
 
PIS – pisałem w poprzednim poście – nie chce dla Polski źle. Chce jak najlepiej. A najlepiej będzie, gdy my, PIS z Kaczyńskim na czele, będziemy w niej rządzić. Ten cel wymaga, niestety, ofiar. Cóż zresztą wart by był cel, który nic nie kosztuje ? Zresztą, to nie PIS spowoduje ten kataklizm, lecz Tusk z Putinem i z Merkel wraz ze światową finansjerą. (A masoni to pies ?) My zaś będziemy rycerzami na białych koniach, którzy tę znękaną ojczyznę wyratują. Więc kiedy, do jasnej cholery, to nastąpi ? Zważ Panie na lata, które biegną, a my wciąż w wąskich ławach opozycji.
 
Obraza majestatu
 
Pełna wrzasku ziemia Polska… Kaczyński zgnoił Lisa, czy też Lis zdemaskował Kaczyńskiego. Opinia zależy od afiliacji politycznej i potrzebne są wybory powszechne, by rozstrzygnąć czy pan K. załatwił pana L., czy odwrotnie. Ale dlaczego jedna rozmowa w telewizji ma wieścić aż koniec dziennikarstwa ? I w dodatku twierdzi tak Igor Janke, człowiek i publicysta rozważny w sądach i oględny w wypowiedziach.
 
Nie wypowiadam się o warsztatowych walorach i niedostatkach tej audycji Tomasza Lisa, bo nie to jest głównym obiektem krytyki, niekiedy histerycznej. Ewentualne błędy w sztuce to nie powód do takiej reakcji; oświadczeń, apeli i tp. Chodzi o to, choćby Igorowi Janke, że Tomasz Lis nie potraktował Jarosława Kaczyńskiego z rewerencja, która się Prezesowi z wieku i urzędu należy. I nie był obiektywny. To jest jego największa wina.
 
Jarosław Kaczyński nie jest dziecko i wie z kim rozmawia. Lis nie skrywa swoich poglądów. Gdyby rozmówcą Kaczyńskiego był, powiedzmy, Rafał Ziemkiewicz, to rozmawiałby bynajmniej nie na kolanach, zadawałby trudne pytania, ale tak, żeby wywiadowany się zgrabnie wywinął.
 
Rzetelne dziennikarstwo polega na rzetelnej informacji. To podstawowa funkcja. Lecz Lis w tym wypadku nie był informatorem. W dziennikarstwie mieści się także publicystyka, wypowiadanie poglądów, dyskutowanie; na papierze, w radiu i telewizji. Kaczyński nie był proszony o wygłoszenie wykładu, lecz o rozmowę i zaproszenie przyjął, a reguły takich spotkań są znane. Gospodarz zadaje pytania. Mądre czy nie, to kwestia oceny. Gość mówił co chciał, a jak nie chciał to nie odpowiadał. Więc o co chodzi ?
 
Tak się akurat składa, że Jarosław, w przeciwieństwie do swego zmarłego brata, nie jest obrażalski. Wchodzi w zwarcie, odgryza się, sam atakuje. Jeśli nawet wewnętrznie przeżywa osobiste ataki na siebie, to tego akurat nie daje po sobie poznać. Zwolennicy, czy wręcz wyznawcy, którzy go w ten sposób chronią, raczej nie pomagają mu.
 
Lecz to już jest jego problem.
 
Lubię to! Skomentuj163 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale