0 obserwujących
330 notek
416k odsłon
  2420   0

Przyczynek;


Byłem ostrożnym optymistą. Na krótko przed 4 czerwca, kiedy Adam Michnik spytał mnie jaki wynik przewiduję, odpowiedziałem, że chyba wygramy, lecz nie wiadomo czy z dużą przewagą.
- Wygramy tak, że aż się przestraszysz - usłyszałem.
Nie zastanawiałem się czego bym miał się przestraszyć, lecz obstawałem przy swoim. Adam zaproponował zakład. O pół litra. Wtedy to było dobro rzadkie. Przystałem na zakład i spytałem jakie mają być kryteria tego zwycięstwa.
- Przyniesiesz, nie pytając !
Przyniosłem.
W euforii nie myślałem o jakimkolwiek strachu. Dopiero gdy panująca partia oświadczyła, że uznaje wynik wyborów, zdałem sobie sprawę, że było się czego bać. ONI naprawdę uwierzyli we własną propagandę i wynik ich zaskoczył. A w zaskoczeniu robi się różne rzeczy. Przodująca siła miała tej siły jeszcze wystarczająco dużo, by ją użyć z fatalnym skutkiem.
Dzisiaj myślę, że gdyby w trakcie robienia ”Gazety Wyborczej” pojawił się kolejny młody, ambitny i inteligentny młody człowiek, przyjąłbym go i zostałby on zapewne jednym z luminarzy GW, ozdobą Warszawki, Salonu, Mainstream'u. A wtedy, w 1989 roku, już by na sto procent wiedział i nas przekonał, że Czerwony już jest bez sił i możliwości działania, że nie należy się z nim układać, stawać do jakichkolwiek wyborów, tylko obalać, obalać, obalać, cokolwiek by to miało znaczyć.
Oczywiście, że mam na myśli Rafała Ziemkiewicza.
Lubię to! Skomentuj77 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale