0 obserwujących
330 notek
416k odsłon
  5236   0

Udało się ile się udało

 
 
Demonstracja została pierwotnie zaplanowana w interesie telewizji Trwam. Popularnej i popieranej, lecz nie do tego stopnia by ją oglądać. Tej niszowej telewizji odmówiono szansy stania się większym biznesem. Jeśli spełni określone warunki finansowe, dostanie tę szansę. Ksiądz Rydzyk pokonywał już trudniejsze bariery, ale nie chce tracić pretekstu do protestu, który ma pokazać jego siłę. Postulaty zatem dotyczą wolności słowa w ogóle i wszelkiej wolności. W pierwszej kategorii ważności dołączył się PIS i szybko NSZZ Solidarność. A żaby podstawiające nogę przy kuciu konia to Solidarna Polska, kluby Gazety Codziennej i kto tam jeszcze, również obrońcy lokatorów. Kto dużo obejmuje ten mało ściska – głosi francuskie przysłowie. Przy szerokim wachlarzu uczestników pojawiła się szeroka skala żądań i już widać, że nie chodzi o realizację któregokolwiek, a celem jest totalna krytyka rządzącego układu, wyłonionego lege artis w prawomocnych wyborach. I praktycznie tylko w ten sam sposób można ten rząd usunąć.
 
Jesteśmy siłą – od tego prezes zaczął swoją przemowę. I słusznie; to siła, lecz jaka ? Ocenia się ją w stosunku do zadania, które przed sobą stawia. Uczestnik wielotysięcznej demonstracji ma poczucie mocy. Może mu się wydawać, że wraz z towarzyszami jest demiurgiem, od którego zależy los kraju. Że występuje w imieniu Narodu, który może i przysypia, lecz przecież musi się obudzić jeśli demonstracja będzie odpowiednio masowa i głośna. ”Przed ciosem niechaj tyran drży … a mury runą, runą, runą…” Ale demonstracja się kończy i przychodzi pora refleksji. Jeśli przychodzi.
 
Demonstrować mogą tysiące, dziesiątki tysięcy ludzi, ale wyboru politycznego dokonają miliony tych, którzy pójdą na wybory. Albo nie pójdą, bo i oni wpływają na wynik wyborów.   Zaś jaka będzie Polska zdecydują ci wybrani i wyłoniony przez nich rząd, lecz zdecydują w ograniczonym stopniu. Wiele od nich zależy ale nie wszystko. Polska zależy od stanowionych praw, oczywiście, od sposobu ich wykonywania, lecz przede wszystkim jest to zbiorowy, rozłożony w czasie wynik tego jak wszyscy ludzie w Polsce żyją. Jak pracują, to najważniejsze, lecz także jak i co konsumują, na co się decydują w mnóstwie większych i mniejszych spraw i co im z tych decyzji wychodzi. A także zależy to od stanu Europy i świata i naszych z tym światem powiązań. Kształt Polski jest/będzie wypadkową wielu czynników, wśród których ma swoje miejsce również sobotnia demonstracja. W jakim stopniu jednakże ?
 
Zdarzało się w historii, że zdeterminowana i sprawnie zorganizowana mniejszość zdobywała władzę. Rosja 1917, Włochy 1922, Niemcy 1933, ale we wszystkich tych wypadkach układ rządzący znajdował się w głębokim kryzysie. Był słaby, rozbity wewnętrznie, zdezorientowany. W Polsce 2012 władza nie jest monolitem – gdzie jest ? - nie jest sprawną i efektywną machiną – bywają lepsze -  lecz  skwapliwie wychwytywane, naturalne wewnętrzne spory i napięcia, jak i ograniczona efektywność nie tworzą przesłanek do tego, by władza załamała się i ustąpiła pod wpływem, nawet burzliwych i masowych demonstracji. Po pierwsze – władza lubi być władzą. Po drugie – legitymacja wystawiona przez wyborców stanowi dla władzy zobowiązanie wobec społeczeństwa,  które powinna wykonać, nie ustępując przed krzykliwą mniejszością.
 
Opozycji, która wyszła na ulicę daleko do takiej siły, zdeterminowania, konsekwencji i zwartości organizacyjnej, by stanowiło to przesłankę do rozstrzygnięcia przyszłości kraju w tzw, kryterium ulicznym. Teoretycznie można sobie wyobrazić, że upojeni sukcesem organizatorzy będą urządzać jedną demonstrację za drugą, że każda będzie potężniejsza od poprzedniej, że w końcu rząd Tuska się złamie, ogłosi przedterminowe wybory, które oczywiście wygra w cuglach PIS.
 
Ale o wiele bardziej prawdopodobne jest to, że demonstranci zobaczą, że nic się nie zmieniło, że rząd robi swoje, że opozycja jest w gruncie rzeczy słaba. Silni nie demonstrują tylko wygrywają wybory. I następna demonstracja nie byłaby już tak okazała. Ale mądrzy organizatorzy nie dopuszczą do czegoś takiego. Raczej będą długo dyskontowali propagandowo marsz 29 września, by w demonstrantach i sympatykach podtrzymywać dobre samopoczucie i respekt dla przywódców; prezesa Kaczyńskiego, księdza-dyrektora Rydzyka i przewodniczącego Dudy.
 
Do wyborów daleko, będą się jeszcze działy różne rzeczy. Może się pogarszać sytuacja gospodarcza, lecz to nie musi skłaniać wyborców Platformy i Tuska do powierzenia władzy demonstrantom 29 września. Krytyka rządu była w wielu punktach zasadna, w elektoracie PO zdają sobie z tego sprawę bez tej demonstracji. Ale ”smoleńskie” hasła i nawet –fakt, że marginesowa - ’’żydokomuna” do usunięcia, pokazują, że mamy do czynienia z ruchem skrajnie zideologizowanym, który większości wyborców nie odpowiada. 
 
 
 
 
Lubię to! Skomentuj115 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale