0 obserwujących
330 notek
416k odsłon
  2909   0

Ludzie listy piszą.


 
Do mnie też, a to fragment jednego z nich:
 
”…PIS i Kaczyński to nie moja bajka. Nie obchodzi mnie to. Co doprowadza ludzi do szału to totalne nieudacznictwo tego rządu. Nie udało się nic z tego co obiecano, udaje się tylko to co szkodliwe.
Naszym problemem jest to, że tej gromady nieudaczników nie ma kto zastąpić, a nie wojna domowa wywołana przez K. ”
 
A to fragment mojej odpowiedzi:
 
”Czy nie przesadzasz ździebko ? Dlaczego zaraz "totalne" ? Które rządy III RP miały znacząco wyższy współczynnik skuteczności ? Poza rządem  Mazowieckiego, ale ten trafił na okoliczności zdarzające się raz na epokę. Czy możesz wymienić, ale KONKRETNIE, co po 2007 roku obiecano i czego nie zrobiono oraz co szkodliwego, ale KONKRETNIE, zrobiono. Tych konkretów faktycznie jest wiele. Lecz jak się ma KONKRETNY zakres zaniechań i uchybień do całokształtu rządzenia i sytuacji w kraju, na którą każde rządzenie ma wpływ ograniczony ? To nie te czasy kiedy sądzono, że oziminy nie wzejdą i krowy się nie ocielą bez Plenum KC PZPR w sprawie rolnictwa. Od szefa drugiego z kolei rządu III RP, zaraz po jego ustąpieniu, słyszałem, że nie jest sztuką mieć dobry program, lecz wykonać z niego piętnaście procent. Może przesadził, ale niewiele.
 
Zarówno rząd, jak i narzeczony obiecują różne rzeczy, a po czasie ocenia się ich na podstawie tego czy jest z nim dobrze czy źle. Z tym rządem jeszcze idzie – trzeba ? -  wytrzymać, choć miesiąc miodowy już minął, a ciche dni coraz częstsze. Z rządem łatwiej się rozstać niż ze współmałżonkiem. I nawet nie można pobyć singlem, bo zawsze jakiś rząd będzie. Więc masz rację, że problemem jest brak siły alternatywnej, zbliżonej. I dużej. Bo nie chodzi tylko o sympatycznych ludzi, dobre chęci, jeszcze lepszy program, ale o moc wykonawczą, siłę i sprawność rządzenia. Pisałem o tym w Studio Opinii, w Salonie 24 ale jeszcze napiszę, jako że repetitio mater studiorum est.  
 
Wymyślić można wszystko, ale może co dziesiąty świetny pomysł zaskakuje. Wykształcenie się takiej siły wykonawczej, która pomysły realizuje, to proces. Hamuje go właśnie polaryzacja sceny politycznej przez K. Może nie wojna domowa, lecz jej atmosfera i ew. groźba recydywy IV RP, przeszkadza większości normalsów/lemingów w budowaniu silnej alternatywy dla Platformy, największej obecnie siły oporu wobec PIS. Bo budowanie i wzmacnianie kolejnej poważnej partii z mocną egzekutywą – nie do sprawdzenia, nim zacznie rządzić - normalizuje wprawdzie i umacnia cywilizowaną scenę polityczną, lecz musi oznaczać osłabienie – niechby nawet przejściowe – Platformy. I nie byłoby to groźne, gdyby nie to, że na to czyha Jarosław Kaczyński, gdyż w ten sposób rosną jego szanse na reaktywację IV RP.
 
Na ile realną ? W przypadku dalszego osłabiania PO i fragmentaryzacji sceny politycznej, najbardziej prawdopodobna wydaje się wersja szerokiej koalicji, z prymatem, bo już nie dominacją, PO. I ze słabszą od obecnej egzekutywą. Byle nie PIS z Kaczyńskim. Bo choć to mało realna perspektywa, to wykluczyć jej całkowicie nie można. A jeśli chcemy wiedzieć, dlaczego jest na tyle groźna, że przeciwdziałanie jej góruje nad wszelkimi innymi planami, to przypominając sobie lata 2005 – 2007, spójrzmy też na kłopoty jakie mają Węgry pod rządami Fideszu. A Kaczyński przebiera nogami, żeby mieć Budapeszt nad Wisłą. Większość polskich wyborców raczej sobie tego nie życzy. Łącznie ze mną.
 
Jak tylko Jarosław Kaczyński po raz pierwszy to wypowiedział, w pierwszym odruchu pomyślałem;  aby nie Budapeszt 1956 roku ? Starszy jestem od Kaczyńskiego, pamiętam. Ale pamiętam też stolicę Węgier, w której myślałem, że bratanek korzysta z przywileju, którego Polak był pozbawiony. Siedząc w knajpie nad Dunajem, można było przez chwilę nie czuć, że jest się w realnym socjalizmie. I taki Budapeszt chciałbym we wdzięcznej pamięci zachować.”
 
Lubię to! Skomentuj47 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale