Obraz braci Kaczyńskich w Europie jest mocno przeczerniony. Dorobiono im gębę na wyrost. Ale ułatwiali zadanie prześmiewcom. Ich, umiarkowany w końcu, eurosceptycyzm, ich podejrzliwość, ich niepoważna twardość, cała ta postawa była i jest robiona pod ich elektorat. Raczej starszy, raczej gorzej wykształcony i mniej zorientowany, raczej prowincjonalny. Niewykluczone, że panowie K. w jakimś stopniu podzielają jego obawy; dobrze to im wychodzi.
Nie naruszyli traktatów, nie odwrócili sojuszy, a dopuścili by image kraju i jego czołowych przedstawicieli się pogorszył. Kiedy więc prezydent lub premier - oni się zlewają ze sobą nie tylko wizualnie - pojawi się w wielkim świecie polityki wszyscy są nastroszeni. Jeśli szef rządu roztacza wizje zjednoczonej Europy, a w tym czasie jego dworacy zabiegają, by go fotografować tylko en face, jakby był bizantyjskim imperatorem, to w sumie nie jest to wszystko bardzo poważne.
Od dłuższego czasy krytycy zarzucają naszej polityce zagranicznej brak dalekosiężnych celów, wręcz wizji. Chęć dojenia Europy bez zainteresowania się jej sprawami. No to mamy tę wizję !
Giscard d'Estaing ze sztabem fachowców długo pracował nad projektem konstytucji europejskiej, odrzuconej przez Francuzów i Holendrów. Teraz myśli się o jakimś ograniczonym projekcie, o bliższych i dalszych zamierzeniach, o setkach problemów jakie się na to składają. Jest to praca dla wielu fachowych, znających się na rzeczy, ekspertów. Temat szerokich dyskusji. W tych pracach nie bierzemy udziału. Ci co się znali, okazali się ludżmi z ”układu” i wylecieli. Została minister Fotyga...Nie prowadzimy więc dyskusji u nas i zagranicą. Natomiast premier wyskakuje z niczym nie podpartym pomysłem, Jakoś tam logicznym, ale od czapy. Coś takiego można sobie wymyślić w wolnej chwili. Może to też wyniknąć z luźnej pogwarki paru zainteresowanych i inteligentnych osób. Ale trzeba przy tym wyjaśnić co znaczy silna Europa z silnymi państwami narodowymi. Jak ma wyglądać podział kompetencji ? Europejskie wojsko podporządkowane NATO, czyli Amerykanom ? Jedni Europejczycy uważają że nie warto dublować Paktu Północno-Atlantyckiego, a inni nie chcą kurateli Ameryki. Przedyktowaliśmy nasz pomysł z jednymi i drugimi i z Amerykanami ? Nie wychodzi się z projektami, o których z góry wiadomo, że nikt ich nie przyjmie poważnie. Czy europejska polityka prospołeczna oznacza, że mamy mieć tak samo wysokie podatki jak Niemcy i Francja, które zresztą żądały tego od Polski ? Czy postulowana wspólna polityka zagraniczna i europejski prezydent to wynik zmiany stosunku Polski do UE ? Tak nagle ? Z godziny na godzinę ? Niech lepiej wpierw rząd zapowie kiedy wejdziemy do strefy euro, czego chce zresztą większość obywateli.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)