Według Katarzyny Hejke adwokat może zostać ministrem sprawiedliwości, ale nie prof. Zbigniew Ćwiąkalski. Dlaczego? Ponieważ wypowiadał się stronniczo na korzyść swoich klientów i jeszcze brał za to pieniądze!
Właśnie w TVP Info wysłuchałem takich zarzutów dziennikarki Gazety Polskiej po adresem kandydata PO na ministra. Pani redaktor tych zarzutów sobie nie wymyśliła, tylko powtarza je w ślad za urzędnikami Pana Prezydenta. Choć w tej wypowiedzi można łatwo rozpoznać niepowtarzalny styl Gazety Polskiej i samej dziennikarki.
Najpierw mnie zatkało. Ja miałem już w życiu kontakt z paroma adwokatami i ci, którzy pracowali dla mnie, zawsze wypowiadali się stronniczo, na moją korzyść. Chyba bym ich zabił gdyby było inaczej. Potem niestety chcieli za to ode mnie pieniędzy.
Możliwe są dwa wyjaśnienia. Pierwsze jest takie, że Hejke najwyraźniej poznała innych adwokatów. Najpierw obiecywali pomoc, potem w sądzie wypowiadali się obiektywnie, na jej niekorzyść, ale za to robili to całkowicie za darmo.
Drugie wyjaśnienie jest takie, że Hejke zawsze, także w sądzie, ma rację i wystarczy by adwokat był obiektywny, a na pewno jej pomoże. A pieniądze, no cóż adwokaci Hejke są tak samo ideowi jak ona sama i dlatego za swoją pracę nigdy nie zażądali kasy.
Ta druga wersja zdecydowanie bardziej mi się podoba.
Więcej wiary!


Komentarze
Pokaż komentarze (13)