Wg J. Kaczyńskiego majątek po Fundacji Prasowej Solidarność, w razie likwidacji jej następców prawnych, miał trafić do Caritas, a nie do fundatora czyli JK&Co. Kiedy to mówił sprzedawano ważny składnik tego majątku. Co się stało z kasą?
Ja niestety jestem zbyt daleko by to sprawdzać, ale myślę że w S24 jest tylu dziennikarzy śledczych, że szybko coś ustalą i podzielą się z nami swoją wiedzą. I to bynajmniej nie dlatego że ja o to proszę.
A tak na marginesie. Ciągle słyszę, że ta fundacja była OK. Mam kilka wątpliwości:
-
Jeżeli ta fundacja została powołana by tworzyć wolne media i zdobyła na ten cel duże pieniądze, to dlaczego tych mediów nie utworzyła?
-
Jeśli JK miał kasę na media to dlaczego ciągle narzeka na monopol wrażych sił w mediach?
-
Wiem, wiem, JK nic nie wziął do kieszeni. Ale czy przypadkiem nie znajduje się cały czas na utrzymaniu tej fundacji? Może to lepiej wyjaśnia dlaczego nie ma konta? Może po prostu, tak jak Castro, nie potrzebuje ani konta, ani karty, ani pieniędzy?
-
Czy przeznaczanie publicznych pieniędzy na finansowanie partii i jej ludzi usprawiedliwia wyłudzenie publicznego majątku?
Wyczytałem, że zaginęła opinia prawna na mocy, której Fundacja za darmo przejęła majątek RSW. To mi przypomina sprawę SKOKów. Tam inna fundacja, powoływana przez innego Kaczyńskiego, Lecha, uzyskała niemal właścicielską władzę nad tymi spółdzielczymi bankami też dzięki opinii prawnej, tego innego Kaczyńskiego, i jeśli mnie pamięć nie myli to ta opinia też zaginęła. Ale tu się mogę mylić.
PS. Pyskowałem na Kaczyńskich, że są chorobliwie podejrzliwi, a sam się taki staje. Może to starość? Może doświadczenie? A może po prostu jestem "małym człowiekiem, marnym pod każdym względem"?


Komentarze
Pokaż komentarze