kalkulator13 kalkulator13
34
BLOG

Dworsko-urzędnicze obyczaje

kalkulator13 kalkulator13 Polityka Obserwuj notkę 17

W mediach głośny stał się ostatnio konflikt wokół nieobecności Sikorskiego w pałacu o wyznaczonej przez Kaczyńskiego porze. Ku mojemu zdziwieniu nikt nie zadaje pewnych pytań.

W normalnym kraju prezydent powiedziałby swojemu urzędnikowi, że chce się spotkać z ministrem, mniej lub bardziej pilnie, w takiej to, a takiej sprawie. Oficjalny powód nie musi być prawdziwy. Urzędnik prezydenta skontaktowałby się z odpowiednim urzędnikiem ministra, ten z kolei z samym ministrem. Jeżeli minister chciałby spotkać się z prezydentem, a nie musi o czym później, to kazałby urzędnikom ustalić jakiś termin i po sprawie.

U nas kwestia terminu spotkania urosła do rangi sprawy państwowej. Dlaczego? Nie dlatego, że naprawdę jest taka ważna, tylko dlatego, że w oczach wielu ludzi określa "kolejność dziobania".

Dlaczego Kaczyński wysłał Sikorskiemu wezwanie na konkretny termin, zamiast uzgodnić termin spotkania? Takie "zaproszenia" wysyła się na ślub lub pogrzeb, ale nie na rozmowę. Przecież minister spraw zagranicznych to wysokie stanowisko, ma on swoje ważne obowiązki, a co równie ważne, nie jest podwładnym prezydenta.

Jest przedstawicielem innego ośrodka władzy! Gdyby prezydent USA chciał się spotkać z jakimś senatorem, to ten natychmiast poleciałby na spotkanie bez względu na własne plany i zamiary? Gdyby miał interes to by poszedł, ale gdyby miał interes w tym by nie iść, to by odmówił. Z całym szacunkiem rzecz jasna.

Dlaczego do dzisiaj nie wiemy po co prezydent wzywał ministra? Czy była to jakaś ważna i pilna sprawa? Pewnie nie, skoro dzisiaj dyskutuje się o duperelach zamiast o przedmiocie niedoszłego spotkania.

Konflikt ten pokazuje, że Polacy zbyt dużą wagę przywiązują do pozorów, tytułów i rytuałów, a zbyt małą do realnych działań i ich skutków. Widać to także w polskiej debacie publicznej.

Przykładem może być przywiązywanie ogromnej wagi do stanowiska Prezydenta, który ma przecież znikomą władzę. No tak ale jest on głową państwa, reprezentuje itp.

Kolejnym przykładem jest powszechna tytułomania. W polityce każdy, kto choć przez 5 minut był ministrem, dalej jest tytułowany ministrem. W polskiej nauce od rzeczywistego dorobku bardziej liczy się tytuł. Stąd bezustanne dyskusje o profesurze Lecha Kaczyńskiego, Bartoszewskiego, czy ostatnio Ćwiąkalskiego. A jakie to ma znaczenie? Powiedzcie mi raczej co mądrego napisali!

Jak ktoś długo i konsekwentnie udaje głupiego, to wcześniej czy później ludzie uznają, że to nie jest żadne udawanie. Ja niestety jestem troszkę niecierpliwy i chcę ten moment przyspieszyć. Pewien mądrala powiedział, że wszystko trzeba opisywać tak prosto, jak to tylko możliwe, ale nie prościej. I tak też będę starał się pisać na moim blogu. Jeśli chcesz się czegoś nauczyć o badaniach operacyjnych, czyli zaawansowanych metodach podejmowania decyzji i planowania, to na początek kliknij w poniższy obrazek.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Polityka