Wbrew temu co piszą różni komentatorzy Olszowiec, BORowik Prezydenta, popełnił poważne błędy. W żadnym normalnym kraju jego odsunięcie nie wywołałoby kontrowersji. No, ale u nas najprostsze sprawy interpretowane są od razu w kontekście wojenki rząd-prezydent! Ale po kolei:
1. Olszowiec nie zadbał o kontakt z prezydentem, choćby telefoniczny.
2. Olszowiec nie uzgodnił z Prezydentem jak ten ma reagować na ew. propozycje zmiany planów.
3. Olszowiec nie zadbał o kontakt z gruzińską ochroną: sprawne radio, oficera kontaktowego, który zna zarówno angielski jak i rosyjski. Ten, który z nimi jechał nie znał ANI angielskiego, ANI rosyjskiego!
Mam wierzyć, że Kaczyński celowo ukrył "wycieczkę" przed swoją ochroną? Nawet jeżeli Prezydent go olał, to to też jest argument przeciwko jego obecności przy Prezydencie. Jak ochroniarz nie potrafi sobie "poradzić" z osobą ochranianą, to trzeba poszukać kogoś innego.
Jeżeli Prezydent go olał, to oznaczy, że Prezydent nie ma do niego zaufania. Zaufania do jego BORowych kompetencji, a nie dyskrecji czy psiej wierności. Olszowiec nie ma najwyraźniej wystarczającego profesjonalnego autorytetu. To że Prezydent go lubi nic nie znaczy. Szef ochrony nie jest ani przytulanką, ani odźwiernym, ani lokajem.
Olszowiec nie jest jedynym oficerem BOR zdolnym do kierowania ochroną Prezydenta. Więc jeżeli istnieją podejrzenia, że nawalił, lub że Prezydent jego rady lekceważy, to dlaczego go nie zawiesić? Odźwiernych w pałacu brakuje?
Kogo powiesza za jaja, jak sytuacja się powtórzy, tylko tym razem na poważnie? Czyż nie szefa BOR, który zignorował zagrożenie?
Nawiasem mówiąc, czy to możliwe by oficer gruzińskich służb specjalnych nie znał rosyjskiego?! Prędzej uwierzą, że gruzińskiego nie znał, albo że miał polecenie rżnąć niemowę!
A tak na innym nawiasie, to nie pierwszy przypadek, gdy dla Lecha Kaczyńskiego od kompetencji ważniejsze jest "zaufanie".


Komentarze
Pokaż komentarze (12)