kalkulator13 kalkulator13
36
BLOG

Cena lojalności

kalkulator13 kalkulator13 Polityka Obserwuj notkę 2

Jarosław i Lech Kaczyńscy, podobnie jak Bush, uczynili z osobistej lojalności podstawowe kryterium doboru współpracowników. Skutkiem był nadmiar posłusznych wyrobników i zwyczajnej niekompetencji. Otaczanie się poplecznikami zrodziło osamotnienie. Z czasem, fiksacja na lojalności doprowadziła do mafijnej wizji polityki, a ta do nadużywania władzy. Krąg zaufanych się zacieśniał, listy wrogów wydłużały, paranoja rozkwitała.

Powyższy akapit jest parafrazą fragmentów artykułu The Price of Loyalty Jacoba Weisberga, który ukazał się na stronie Newsweeka 29 listopada 2008. Zachęcam gorąco do przeczytania niezwykle ciekawego oryginału.

Zanudzony na śmierć badziewiem dyskutowanym w polskich mediach, w tym i na Salonie24, postanowiłem „podrzucić” te niezwykle ciekawe tezy. Odniesienia do Kaczyńskich są oczywiście mojego autorstwa, a nie Weisberga. Może by się z nimi zgodził, a może nie? Może mi wybaczy, a może nigdy się nie dowie? Weisberg podaje liczne przykłady z USA, ja będę miał kłopot ze wskazaniem pozytywnych przykładów z Polski.

Weisberg uważa, że taka polityka kadrowa jest przejawem, a może raczej pozostałością po klientelizmie w życiu publicznym. Klientyzm to popieranie i protegowanie przez osoby wpływowe tych, którzy świadczą na ich rzecz usługi (Wielki słownik wyrazów obcych - PWN 2003, 2005). Dla kogo to brzmi zbyt skomplikowanie dodam, że związek patron-klient przypomina nieco osławiony „układ”.

Według Weisberga takie postępowanie jest już dzisiaj przeżytkiem, jako że w polityce patroni nie potrzebują już tak bardzo usług klientów. Do wyborców dociera się dzisiaj bowiem przez media, a nie lojalnych współpracowników-klientów. Dlatego politycy powinni szukać wsparcia raczej u osób, które potrafią wnieść do ich działań jakieś mądre idee. Najważniejsza jest wspólnota celów, choćby w ograniczonym zakresie.

Weźmy za przykład zatrudnienie przez Tuska Agnieszki Chłoń-Domińczak. Pracowała ona wcześniej dla Kaczyńskich, przygotowywała m.in. ustawy dotyczące polityki rodzinnej. Teraz pracuje dla Tuska i ten nie ma powodu by na nią narzekać, przynajmniej tak długo, jak długo zabiega ona o te same cele, na których i jemu zależy. Dzisiaj wielu uważa ją wręcz za człowieka Tuska! A lojalność, zaufanie? To pytania po prostu nie na temat!

Inny przykład, w Komisji Przyjazne Państwo Palikot współpracował z Poncyliuszem i dzielił się z nim chwałą. Stracił na tym? Raczej nie. Po jego odejściu będzie miał kłopot.

Jeszcze inny przykład, Marek Belka jako premier mianował na szefa Agencji Wywiadu Andrzeja Ananicza z odległej mu mówiąc oględnie opcji politycznej. SLD zarzucała Ananiczowi „wyraziste prawicowe poglądy”. Tyle że Belka nie zatrudnił Ananicza do przygotowywanie ustaw gospodarczych czy społecznych, a do załatwiania spraw związanych z bezpieczeństwem gdzie ich poglądy były podobne.

Łatwiej wskazać negatywne przykłady, nie będę się więc zbytnio wysilał: Gosiewski, Skrzypek, Jasiński, Kownacki. Wierni, ale mierni. Walczą zaciekle o swojego prezydenta, wykonują pilnie wszystkie jego polecenia, ale pożytku ma z nich niewiele, a kłopotów przysparzają mu co niemiara. Lojalni, posłuszni, ale niekompetentni.

Weisberg zwraca uwagę, że w dzisiejszych czasach o polityka toczy się w mediach. Więc pracowity jak mrówka Gosiewski, objeżdżający wszystkie wsie i przysiółki w Kieleckim, ma mniejsze znaczenie dla Kaczyńskich niż Dorn, gdyby tylko chciano z nim dyskutować i wykorzystać jego potencjał, tam gdzie jest to zgodne z „linią partii”.

Jeśli potwierdzą się pogłoski, że Jarosław Kaczyński, chce odzyskać władzę przez prace u podstaw, czyli „w parafiach”, to znaczyłoby, że ignoruje on te trendy w polityce, które wyniosły do władzy Obamę poniekąd wbrew stanowisku Partii Demokratycznej.

PS. Zainspirowany przez obrońców Zybertowicza z Rzeczpospolitej użyłem trudnego słowa parafraza. Pragnę w związku z tym podkreślić, że użyłem tego słowa nie jako synonimu konfabulacji, zmyślania czy kłamstw, lecz w jego pierwotnym znaczeniu jako swobodnej przeróbki utworu literackiego, zachowującej jednak rozpoznawalne podobieństwo do pierwowzoru. (Nowy słownik wyrazów obcych i trudnych, Wilga 2005).

PS. Na komenatrze będę mógł odpowiadać niestety dopiero późnym popołudniem.

Jak ktoś długo i konsekwentnie udaje głupiego, to wcześniej czy później ludzie uznają, że to nie jest żadne udawanie. Ja niestety jestem troszkę niecierpliwy i chcę ten moment przyspieszyć. Pewien mądrala powiedział, że wszystko trzeba opisywać tak prosto, jak to tylko możliwe, ale nie prościej. I tak też będę starał się pisać na moim blogu. Jeśli chcesz się czegoś nauczyć o badaniach operacyjnych, czyli zaawansowanych metodach podejmowania decyzji i planowania, to na początek kliknij w poniższy obrazek.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka