Kto widział we czwartek w Filharmonii Narodowej, ten również widział z bliska prezydenta. Według relacji tego pierwszego stan zdrowia prezydenta jest opłakany, dźwiga on zbyt wielkie dla siebie ciężary. Sprawa tkwi w nachalnie demonstrowanym poczuciu etyczno-moralnej wyższości.

Zbyt ciężkie okazało się dla Lecha Kaczyńskiego odgrywanie za życia roli za życia żyjącego z za życia bycia świętym.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)