Chodzi o uroczystości w Auschwitz. Lech Kaczyński zaprosił prezydenta Rosji, a jest zadowolony, że przyjedzie mało istotny, nie mający nic wspólnego ze stosunkami zagranicznymi minister. I tak pryska szansa, że tym razem przyjadą ci, którzy kiedyś nie przyjechali na bal, bo nie lubią tańczyć.
W tej sytuacji nie ma przeszkód by był zadowolony z brata, który obiecywał IV Rzeczpospolitą,

a wyszło jak wyszło.



Komentarze
Pokaż komentarze