Nadchodząca prezydencja polska byłaby dobrą okazją by zaproponować wprowadzenie bałaganu na miarę panującego w otoczeniu prezydenta na obszarze całej unii. Wówczas wysyłane z centrali listy do stolic państw członkowskich lądowałyby w koszu już w Brukselii, a o ich nadaniu późno po fakcie informowałby w mediach odpowiednio wysoki rangą urzędnik.

Z powodów, o których piszę, prawdopodobnie prezydecki protest i wyrazy poparcia dla Polaków na Białorusi nigdy do nich nie dotarły.



Komentarze
Pokaż komentarze