Prezydent buduje alternatywną wobec MSZ politykę zagraniczną. Jeśli ktoś o tym nie wie, to znaczy że nie czytał jeszcze przebogatego wywiadu z prezydenckim urzędnikiem. Odrębnie organizowane wizyty, samodzielna obsługa podróży, równoległe delegowanie przedstawicieli, oczekiwanie na ukłony ministra to jedynie część większego planu. Kancelaria prezydenta specjalnie z powodu poszukiwania dyplomatycznej odrębności opłaca nawet specjalny podatek.

Ta strategia wymaga infrastruktury, w polityce zagranicznej oznacza to instytucje i ludzi. Stąd ranga i zaangażowanie w lokalne spory między skłóconymi ziomkostwami na wschodzie.
P O L E C A M : MOSKWA-KATYŃ-WARSZAWA: podkradana intryga



Komentarze
Pokaż komentarze