Obama, Merkel, Sarkozy ... Długa jest lista tych, którzy na uroczystości nie przybyli. Nie dojechali, bo nie zamierzali, udowodnili to ci, którzy wbrew wulkanicznej chmurze na pogrzeb przylecieli. Sekowali go za życia, do odwołania przylotu wystarczył im pretekst.
Jest i dobra strona odwołanych wizyt, mniejszy mieliśmy festiwal udawanej przyjaźni i fałszywych zachwytów, nie musieli przy trumnie udawać.
W zapowiedziach przylotów kompletu największych tego świata jest potwierdzenie, że Polska ma potencjał, a mądrzej wybrany polski prezydent mógłby być i za życia ważnym politykiem europejskim i globalnym.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)