Czego nie ma to wiemy. Nie ma pianina, imbryczka, staroświeckiej lampy, ciepła, spokoju i atmosfery dobrego domu. To musiał wynająć. A co ma? Idąc tropem blogerów porównujących "mieszkanko prezesa" z niewiadomą domu Tuska, może mieć portret Hitlera, dmuchaną lalkę (faceta), puste butelki po winie, plakaty Trubadurów i zdjęcie Steni Kozłowskiej. Rzeczywistość jednak prawdopodobnie jest skromniejsza.

To co Kaczyński ma w domu i nie chciał pokazać, to IV RP, z dużym do ćwiczenia przemówień lustrem.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)