W sytuacji, kiedy Jarosław Kaczyński okazał się zbyt słaby by powstrzymać zjednoczonych jako "Solidarni 2010" swoich kibiców, oczekiwanie by PO powstrzymywało Palikota wydaje się być nieuzasadnione. I tak dojdzie w Lublinie dojdzie do spotkania na szczycie - dwóch Wielkich Odmienionych, szafarzy miłosierdzia, słodyczy i miodu. Będą wspomnienia małpek, wypijanych w kancelarii ś.p. Lecha (a na których dorobił się Palikot), Borubara, może i Irasiad wpadnie. Będą okrzyki „won z Polski” i parasolki kibiców Jarosława. (Mentalność kibola jest wieczna, z wiekiem tylko piłki im się zmieniają.)

Czy będzie wesoło nie wiem, poczucie humoru nie rozkłada się równo.Wszak po jednej stronie będą Solidarni z tymi, którzy kazali lądować.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)