Posiadanie poglądów w dzisiejszych czasach jest czymś normalnym. Niestety, ale tylko posiadanie. Do nienormalności należy już niestety ich głoszenie, bronienie a nawet dyskutowanie o niech w gronie najbliższych! Trochę przypomina mi to czasy (znane mi jedynie z historii) niewolnictwa w Ameryce czy też lat 1950-1960 w państwach socjalistycznych. Wtedy to ludzie z niższych klas, albo inaczej- z klas które nie miały „poglądów jedynie słusznych”, nosili w sobie swoje prywatne zdanie na dany temat (czyli po prostu mieli swoje poglądy), i również nie eksponowali go „na zewnątrz”. Różnica jednak między kiedyś, a dziś jest zasadnicza: kiedyś za odmienność poglądów groził w najlepszym wypadku wieloletni areszt, ciężkie prace lub tortury do momentu przyznania racji „jedynie słusznej ideologii”, a w najgorszym i zarazem najczęściej stosowanym- śmierć. Dziś w Polsce (bo to do sytuacji w Polsce pragnę się odnieść) za odmienność poglądów grożą inne kary. W Polsce, funkcję strażnika „słusznych poglądów” pełnią media prywatne prawidłowo nazwane IV władzą. Klasykami w dziedzinie „naprowadzania” na „jedynie właściwą” ideologię są zapewne takie stacje jak TVN, TVN 24, czy też Polsat- co do tego chyba nie ma wątpliwości. Jeśli chodzi o osoby to prym wiodą Monika Olejnik, Tomasz Sekielski, Andrzej Morozowski, Tomasz Lis, Kamil Durczok (którego kiedyś szczerze lubiłem). Słuchając lub oglądając audycje wyżej wymienionych ma się wrażenie, że te osoby mają umysł zamknięty na jakiekolwiek argumenty, powiem więcej, z moich obserwacji wynika, że nie słuchają one w ogóle osób mających odmienne poglądy od swoich i nie bojących się otwarcie o nich mówić. Media w Polsce, szczególnie te prywatne mają potężny oręż w swoim ręku- manipulowanie poglądami odbiorców. Pytania w audycjach wyżej wymienionych osób są kształtowane tak aby „odszczepieńcy” nie mogli się wybronić, a gdyby nawet któremuś się udawało to zawsze można powiedzieć, że kończy się czas antenowy lub po prostu przejść do kolejnego pytania. Nie jest tajemnicą, że obecnie media prywatne forują w polityce wszystko i wszystkich, którzy nie mają poglądów lub też potrafią je dostosować do poglądów „grubych ryb” z mediów prywatnych. Tylko wtedy, gdy nie posiada się zwartego kręgosłupa ideologicznego, który jest ważniejszy od kariery można coś „ugrać” na arenie politycznej przy wsparciu „obiektywnej braci dziennikarskiej”. Na pierwszy ogień niech pójdą politycy PO. Zawsze mili, zawsze uśmiechnięci i zawsze zgadzający się z dziennikarzami z TVN i Radia Zet oraz środowiskami GW. Nie przypominam sobie aby którykolwiek z prowadzących audycje (nie tylko publicystyczne) żartował sobie z członków PO. Żarty z ludzi związanych z PiS są na porządku dziennym. Takie zdanie nie jest spowodowane moją sympatią do PiS. Tak po prostu jest i widać to gołym okiem. Inny przykład, mój ulubiony. WC Kwadrans Wojciecha Cejrowskiego. Program jakich mało, zdjęty z anteny i uznany za prowokacyjny i nawiązujący do nazistowskiej tyranii. Sam Wojciech Cejrowski jest dla mnie prawdziwym autorytetem, człowiekiem, który zdecydowanie ma swoje poglądy i zdecydowanie nie boi się ich wyrażać, czy to w mediach czy też na ulicy. Cejrowski ma charyzmę, ma to coś co powinno cechować najważniejszych ludzi w kraju. Nie boi się trudnych tematów i zawsze potrafi się wybronić bo jego argumenty nie są wyuczone z kartki, one pochodzą z niego samego. Pamiętam, jak w jednym z programów Cejrowski konfrontował się z jednym z przedstawicieli Partii Zielonych. Ów przedstawiciel obłożony kartkami, na które to ciągle zerkał, Cejrowski natomiast na bosaka jak zwykle z ostrym językiem i emocjami widocznymi na twarzy przytaczał argumenty stosownie do sytuacji. Nie zapomnę jak na koniec programu przedstawiciel powiedział: „Niech pan chociaż nie namawia do dyskryminacji homoseksualistów...”, na co Cejrowski odparł: „Namawiam wszystkich do dyskryminacji homoseksualistów!”. To jest dla mnie prawdziwa odwaga, jakże kontrowersyjne poglądy powiedziane prosto z mostu. Każdy chyba kojarzy książki Cejrowskiego „Gringo wśród dzikich plemion” i „Rio Anaconda”. Są to bestsellery sprzedane w ponad 600 tys. egzemplarzy. Nie każdy jednak wie, że o mały włos a tych książek wcale by nie było. Nikt nie chciał ich wydać, wszyscy twierdzili, że nie chcą wydawać książek tak kontrowersyjnej osoby. Dziś są to pozycje najbardziej poczytne a wydawcy zapewne biją się w pierś licząc pieniądze, które mogliby zarobić. Sytuacja z poziomu polityki na poziomie krajowym, poglądów na tym poziomie, znajduje także odzwierciedlenie w najmniejszych społecznościach. Jest to jednak zjawisko na dużo mniejszą skalę. Przykładem niech będzie chociażby grupa studencka. Większość jak zwykle za PO, gdy wykładowca pyta się kto popiera którą partię i przypadkiem znajdzie się odważny który powie że jest zwolennikiem PiS, UPR czy dajmy na to LPR, zostanie wyśmiany przez grupę i w 70% przypadków także przez wykładowcę. Co ciekawe wykładowca zapyta się dlaczego ta, a nie inna partia właśnie tego odważnego, bo on jest inny, jeszcze nie „zreformowany”, z „ciemnogrodu”, trzeba go więc przekonać, że się myli ale zawsze może przejść na „właściwą stronę” i na przykład....zdać egzamin bez problemów (znam takie przypadki).
W dzisiejszej Polsce dyskryminacja „odszczepieńców” jest ogromna, mimo że stanowią oni ponad 40%. Fakt faktem, że z tych 40% otwarcie o swoich poglądach powie może jakieś 10%, aby przypadkiem nie stracić twarzy i dobrego imienia. Zatem sytuacja przypomina czasy zamierzchłe, jedynie system kar i nagród się zmienił. Wierzę jednak, że ciągle warto jest mieć swoje poglądy i warto ich bronić, jeśli na prawdę się w nie wierzy. Zapraszam do dyskusji.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)