Taka malutka aferka.
Bloger piżmak wyznał, że to on był Andrzejem Chrzanowiczem.
Zajrzałem do archiwum z postami tegoż Chrzanowicza i od razu uznałem, że wyglądał on niewiarygodnie. Jak człowiek pozbawiony zupełnie polotu i poczucia humoru mógł polecać stronę Macieja Rybińskiego? To całkowicie wykluczone. Po prostu piżmak, chcąc wyglądać na autentycznego "prawicowca" wg. swego wyobrażenia, wrzucił w "polecane" wszystkich tych, których faktycznie uważa za "prawicowych oszołomów" (czyli tych, którzy odbiegają zbytnio od wyznawanego przezeń światopoglądu). Natomiast piżmak-Chrzanowicz, na miarę swej przyciasnych struktur poznawczych, szczerze Rybińskiego polecać nie mógł - gdyż po prostu tenże Rybiński porusza się w rejestrach dla niego niesłyszalnych. Dla piżmaka i dla Chrzanowicza, gdyż w twórczości obu z nich odbija się to samo "wyrafinowanie duchowe".
Można powiedzieć, że bardziej rozumną wersją piżmaka jest ezekiel. Struktura głęboka jest jednak dokładnie taka sama: ludzie o odmiennych poglądach, jak Grim Swirkof, to "oszołomy" (dla piżmaka dodatkowo "faszyści").
Dalej mamy choćby quasiego. Była afera o jego psychopatyczne (tak, tak) wyznania nt. wizji mordowania dzieci Nicponia itp. Najzabawniejsze było to, że Quasi miał pretensje o to, że Nicpoń te wypowiedzi "wyrwał z kontekstu" (!). Jak można komuś takiemu wytłumaczyć, że tego rodzaju zastrzeżenie powoduje właśnie pogłębienie wrażenia obrzydliwości i glizdowatości duszy quasiego? Ano nijak, bo do niego nic nie dociera.
Podobnie ezekiel zabrania czytać maile klimatologów w "oderwaniu od kontekstu". Jakby one nie pokazywały, po prostu, jak wygląda świat nauki i jak broni się bezwzględnie i nieuczciwie czegoś, na co się "postawiło" i co uczyniono "światopoglądem oficjalnym". Jaki pan naukowiec miał na sobie sweterek i co akurat popijał (czyli wszelki możliwy kontekst) nijak tego nie odmieni. Cienie mogą się inaczej układać, ale zasadniczy obiekt do oglądania będzie ten sam.
87
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (8)