Pisałem o tym w zeszłym roku TUTAJ- co wiosnę wypatruję jazi z mostku na Oławie (przy pogotowiu). Rok temu wypatrzyłem jedno rybsko wyjątkowo wcześnie, właśnie pod koniec marca - bo zwykle pokazują się (bądź są widoczne) dopiero w kwietniu, i to w połowie. Wczoraj jeszcze nic nie było, ale coś czuję, że ten moment nadchodzi.
Piszę jazie, bo raczej są to jazie - tak mi doświadczenie podpowiada, ryby na oko da się rozróżnić. Zresztą miejscowi łowią w tym okresie w Oławie jazie "na koszyczek" (tzn. z dna, z koszyczkiem zanętowym zamiast zwykłego ciężarka - proste i skuteczne). Ale znam fajną historię. Mianowicie przed laty, ale przed dość wielu laty, wiosną w Oławie roiło się od... boleni. Też płyną na tarło, a Oławę w parku na wysokości szpitala sobie upodobały. Bolenie z wrocławskiej Odry zniknęły jednak po wybudowaniu któregoś zbiornika zaporowego - dosławnie, wędkarze łowili jednego rocznie, zamiast tuzinów. Pojawiły się ponownie, w większej liczebności, po powodzi w 1997 roku.
No i o ile te kwietniowe, grupowo występujące rybska to na pewno są jazie - o tyle ten marcowy samotnik z zeszłego roku, stojący w wartkim, podmostowym nurcie, mógł być, dla odmiany, boleniem...
Dziś wpadnę znów tam popatrzeć.


Komentarze
Pokaż komentarze