oprowadza po swoim raju na ziemi
taka już jest że wystarczy kawałek bułki
aby ławica narybku całowała ją po rękach
jakże łaskocze o jakże łaskocze
gdy łagodnie zamyka dłonie wokół biżutem napełnionej czary
pokusa uniesienia ponad poziom glinianki
i postawienia na smukłej stróżce
jest krótkotrwała
odkłada więc kielich do zmąconej gabloty
uwijające się rozbłyski popychają rozmiękły okruch
coraz dalej coraz mniejszy między obłoki
z samotnych palców zsuwają się krople kontekstu
osuszy o biodra znużonej sukni
cięższej niż biskupia
a później pooglądamy sobie ważki
gdy ona będzie miała na myśli argument
*
przyznasz
nawet najbardziej szmaragdowo-lazurowa kaldera
może się wkurzyć przez nieporozumienie




Komentarze
Pokaż komentarze (1)