Alchemik pojął żonę,
a żona go za twarz
po ślubie ty porządek
mieć w swoim loszku masz!
I w trakcie tej reformy
do loszku zajrzał ksiądz
by lek tu zamówiony
na zbędną jurność wziąć
A czekał już przy ladzie
priekrasnyj maładziec
ot po nic tu w zasadzie
po drodze tylko wszedł
Jak łatwo się domyślić
miksturki były dwie
jak można się pomylić
tak pomyliły się
Więc szybki wznieśli toast
za zdrowie, cnotę pań
ksiądz wybiegł bo klasztorna
owczarnia czeka nań
I młodzian się wymyka
ma sprawę pilną już
do żony alchemika
o tym nie wspomniał cóż.
Gdy w loszku jaki taki
Alchemik czyni ład
zobaczmy co na wieży
porabia dzielny chwat.
Odgadnąć trud niewielki
i krótki jak ten rym
nie cieszy dobrodziejki
nasz chwat gdyż nie ma czym
Już ranne wstały zorze
a to to nie chce wstać
następna tam w klasztorze
zaczęła owca piać.
Tu beczy młodzian prawda
nie wsio rawno jej wszak
lecz w końcu z sił opadła
i ze zdrętwiałych warg...
jej wypsnął się ten morał
niejednoznaczna myśl:
że lepiej do klasztora,
jej do klasztora iść.
Na pewno lepszy finał ma oryginalna historyjka opowiedziana przez Latinitas tutaj,
No i w związku z tym, że jesteśmy jednak zobligowani miejscem do poruszania
pewnych wstydliwych kwestii, to dopiszemy epilog.
Więc pojął ten alchemik
małżonkę jaką miał
gdy dała mu arszenik
choć chłop to był na schwał
Procesy jeszcze trwają
i kat ukróci to
co ludzie nazywają
nierządem Potwornej O.




Komentarze
Pokaż komentarze (2)