44 obserwujących
83 notki
211k odsłon
3711 odsłon

Oprycznina - spóła Lewiatana z Behemotem

Wykop Skomentuj13

 W 1551 roku powstaje kompania moskiewska – pierwsza spółka akcyjna i wzór następnych takich tworów – ma się rozumieć powstaje w Londynie, a jej celem jest handel z Dalekim Wschodem bez pośrednictwa kupców europejskich i tureckich. Będzie działała aż do Rewolucji Październikowej.

Już od roku 1500 Anglicy szukają północnej drogi do Indii. Tych wypraw jest kilka. Nie udaje się im, bo nie ma wtedy łodzi do żeglugi podlodowej. Za to w 1553 zakładają osadę handlową - po prostu Archangielsk. Kłopot jest taki, że Morze Białe lubi zamarzać. Dlatego jest tak wielki nacisk Moskwy na Inflanty, żeby dobrnąć do Bałtyku. Powołana przez Iwana Groźnego oprycznina nie jest tylko organizacją policyjną. Opricznina posiada i zarządza własnymi ziemiami. Są to tereny rozlewające się właśnie od brzegów Morza Białego. Na terenach opriczniny prawo handlu, poszukiwania i wydobywania kruszców, zakładania manufaktur i przebijania (czyli psucia) monet mają Anglicy.

Iwan Groźny cały czas prowadzi korespondencję z angielskim dworem na temat swojej ewentualnej przeprowadzki do Londynu. Robi to w tajemnicy przed własnymi poddanymi. Kiedy tajemnica wyjdzie na jaw, będą musiały posypać się głowy – poddanych rzecz jasna, a nie Anglików. Anglicy przysyłają Iwanowi nawet inżynierów, którzy budują statki rzeczne, którymi mógłby wywieźć carski skarb do morza. To jest po prostu kolonia brytyjska, niszcząca tradycyjny handel wschodni - na przykład przez pogrom miasta-republiki, czyli Nowogrodu Wielkiego.
Tu ciekawostka – zupełnie jak za najczerniejszego jaruzela handel alkoholem jest w najwyższym stopniu reglamentowany. Ówczesna carska propaganda tłumaczy konieczność wprowadzenia takich światłych rozwiązań strasznym pijaństwem, jakiemu mają się rzekomo oddawać nowogrodzianie. W związku z tym handel alkoholem jest zakazany pod groźbą śmierci. A jak ktoś mimo wszystko nie może się obyć bez flaszki wina, to może oczywiście oficjalnie nabyć choćby i beczkę, ale tylko w monopolowych gospodach prowadzonych przez ... opryczninę. 
 
Tak dobrze rokujące dla rozwoju kapitalizmu i demokracji działanie kompanii moskiewskiej ulegnie zacięciu w wyniku zaskakującej aktywności i skuteczności Batorego. Po prostu śmiertelnie skrzyżuje się kierunek północ-południe z kierunkiem wschód-zachód. Aż skry lecą ze ścierających się w szabli i najemniczych pik. To dlatego Batory mówi, że to nie jest wojna o Inflanty, a wojna o wszystko. I dlatego zyskuje poparcie Żydów. Dlatego główny rabin przyjeżdża do Poznania. Dlatego Sułtan nie ma nic przeciwko, bo kompania moskiewska jest wymierzona w handel europejski, więc i w sułtański. Nawet Papież zakuma w czym rzecz. Dlatego Batory olewa Johna Dee – teoretyka imperium brytyjskiego i praktyka kompanii moskiewskiej. Tutaj żaden układ nie pomoże - bo sytuacja jest nierozwiązywalna. Przecież nie zamienimy Środkowej Europy w kolonię City, działającą jak oprycznina. John Dee podczas audiencji odstawia spektakl elżbietańskiego teatru off - znaczy inscenizację czarnoksięską, w której do Batorego ustami asystenta Johna przemawia sam Pan Bóg: Stefanie! Ukorz się, ukorz się przed Zachodem! Ale Batory nie pęka. Dlatego zostanie otruty.
 
To, że był otruty, jest prawie pewne. Historycy podejrzewają jego żonę - Annę Jagiellonkę. A na takiej to podstawie tylko, że była córką Bony. Kabaret. To jest równie prawdopodobne jak to, że Batory zmarł bo podobno kilkadziesiąt lat wcześniej ukosił go pies. I tak samo prawdopodobne jak to, że ten niegojący się wrzód to dziedziczny feler. Gówno prawda, szanowni państwo. Bardziej wierzę specjaliście od trucizn i antidotów, który radził Batoremu nie tylko uważać na to, co jada, ale również na czym siada. Precyzyjne podtruwanie przez tron, miejsce zarezerwowane tylko dla króla. Podobne zresztą objawy – nagłą otyłość i niegojącą się ranę nogi – miał raczej nie spokrewniony z Batorym król Henryk VIII. Choroba rozwinęła się akurat wtedy, gdy kombinował jak powrócić na łono Kościoła Powszechnego.  Prosta sprawa, a jak się komuś wydaje taka teza zbyt teoriospiskową, to mam jeszcze lepszą.
 
Zygmunt August kończy bezpotomnie. Można przyjąć, że mu libido zwiędło od wódy i pejotlu. No można. Ale mnie ciekawi królewskie berło. Taki falliczny gadżet, który wykonał dla Zygmunta Augusta nie kto inny jak herr Retyk. Okultysta co się zowie i stały agent brytyjsko-habsburski, który ma swój kantorek w postaci całej kamienicy przy samiuśkim krakowskim Rynku. Ciekawe jest skąd pobierał pensje, że stać go było na opłacanie przez dwa dziesięciolecia czeredy sexasystentów, budowę gejowskiego burdlu na wolnym powietrzu i regularne orgie – które tylko pomięszani na umyśle nazwą obserwacjami astronomicznymi. Kiedy po śmierci Zygmunta Augusta szlachta wybierze antyhabsburskiego i antybrytyjskiego Walezego, Retyk da drapaka i to w takiej panice, że nawet szpargałów nie zabierze. Pewnie z braku tych notatek nie opublikował żadnych wyników swych obserwacji astronomicznych. Retykowi – pozycjonowanemu na antykatolskiego świętego – darujemy kiedyś chwilkę uwagi, na razie dość sensacji. Wracamy do polityki.
 
Radzieckiemu historykowi Skrynnikowowi dziwnym się wydaje, że Iwan pierwszego drukarza w księstwie moskiewskim sprowadził z Danii. A nic w tym dziwnego nie ma, jeśli przyjmie się, że Dania jest angielskim wykidajłą we wrotach Bałtyku, zaś drukarze służą do realizacji politycznych zleceń, zupełnie jak dzisiejsi nadawcy programów informacyjnych. 
Dania to Anglia. Henryk VIII otrzymał nawet propozycję objęcia duńskiego tronu, nie skorzystał. Duńczycy i tak będą usłużni. Nawet bardzo. Kaperów o których czule wspomniał Dedeen, a którzy rozbili angielskie statki, właśnie Duńczycy dorwą w Pucku(!)i zawiozą do siebie, aby tam ich przykładnie zakatować. Książę duński Magnus uzyska od Iwana posadę króla Inflant wraz z obietnicą, że po śmierci cara będzie mógł przymierzyć się do czapki Monomaha. Ale jak już powiedzieliśmy Batory zmusił kompanię moskiewską do odłożenia planów na półkę z napisem „kiedyś”. Książę Magnus w tej kryzysowej sytuacji zaczął hamletyzować i zamiast pójść w zaparte, popełnił gruby błąd. Zaoferował złożenie królowi Polski hołdu lennego, w związku z czym natychmiast został, nie zgadną państwo, otruty.
 
Ostatni z Jagiellonów tak jak bez przygotowania wynajął kaperów, aby Duńczycy mieli się na kim wyżyć, tak bez żadnego pomyślunku skazał Nowogród Wielki na Iwanową furię. Sytuacja układała się w sposób nie budzący żadnych wątpliwości. Oto starodawna kupiecka republika naturalnie ciąży do innej politycznej i zdawałoby się silnej republiki zwanej swojsko Rzecząpospolitą. Jest to ciążenie tak zdrowe, jak wymuszone przez działalność spółki Londyn-Moskwa. I teraz August zamiast wziąć się w garść, odstawić to czym się raczył i wykorzystać sytuację, czeka nie wiadomo na co. Czy wysyła posłów do Nowogrodu? Czy tajnymi kanałami oferuje wsparcie w razie gdyby coś? Nie. A że powinien jest to dla Iwana tak oczywiste, że - choć nie mógł mieć śladu dowodów na układy Nowogrodzko-Polskie - osobiście Nowogród brutalnie pacyfikuje. Tak na wszelkij słuczaj.
 
Na czym powinno polegać przygotowanie bazy dla działań kaperskich i w ogóle morskich na Bałtyku. Mówiliśmy tu kiedyś o tym, jak Zygmunt Stary sabotował działania Watzenrodego. W ogóle zdaje się, że jagiellońskiej myśli politycznej daleko było do rozmachu Piastów. Już pierwsi Piastowie prowadzili aktywną politykę ślubną w Danii. Za Jagiellonów nic takiego chyba nie ma miejsca. A świat się nie skurczył przecież, raczej przeciwnie. Coś dobrze rokującego odbyło się w alkowie dworu szwedzkiego. Została tam umieszczona w rodzinie królewskiej jagiellońska odszczepka. Stąd Zygmunt III Waza zostanie królem Polski. Powinien dobrze rozumieć znaczenie połączenie promowego Tamiza-Narwia, wszak jako dzieciak był więziony przez króla Eryka XIV – to taki szwedzki odpowiednik Iwana Groźnego. Ten sam czas i te same metody. Tyle że Szwedzi dali radę się go pozbyć, na czym przyszły Zygmunt III zupełnie jak ten I i ten II skorzystać nie potrafił. Ale to osobny temat.
 
No dobrze a teraz wakacyjna interpretacja w stylu fantasy. Mam nadzieję, że dość klarownie pokazałem sojusz Lewiatana z Behemotem i co z takiego sojuszu wynikało dla Rzeczypospolitej. Dlaczego odwołuję się do takiej starożytnej teorii politycznej? Z jednej strony dlatego że popularna teoria, jakoby zbrodniczy charakter Rosji został odziedziczony po azjatyckich hordach, jest wysoce niewystarczająca. Przypomnę. Oprycznina – pierwowzór państwa policyjnego – powstała i działała na terenach, na których żaden Tatar nigdy koni swych nie pasał. I działała w interesie Zachodu tak zachodniego, że bardziej zachodni być nie mógł, przynajmniej do czasu przeniesienia finansowej stolicy świata na Manhattan.
Z drugiej strony półka na książki historyczne w Empiku służy chyba tylko do tego, żeby Norman Davis miał gdzie wstawiać swoje cegły, z których pożytku spodziewać się nie należy. Więc w skrócie po swojemu: Lewiatan to imperium morskie. Behemot to imperium lądowe. One w wersji angielsko-moskiewskiej walczą tylko wtedy, kiedy Behemot próbuje pływać. Aby temu zapobiec lekka brygada będzie musiała straczeńczo szarżować w wojnie krymskiej 1854 roku.
 
Jest jeszcze trzeci biblijny potwór – Ziz. Ten ma najdziwniejsze dominium – powietrze. Przyjmijmy, że jest to środek starego kontynentu – góry po prostu i serce Europy, z których wypływają najważniejsze szlaki rzeczne. Historycznie to obszar Wielkiej Morawy. O spadek po niej będą tłuc się Habsburgi z Hohenzollernami. Ziz czasami wchodzi w układ z jednym bądź z drugim potworem. Ale oba te potwory. z racji klarownego podziału obowiązków, robią przede wszystkim wszystko, aby wyżej przeciętności Ziz nie podskoczył. Stąd są te głupie wojny w Europie Środkowej, których celem jest nic innego jak zabezpieczenie prymatu Lewiatana i Behemota. Przedstawienie Lewiatana i Behemota łatwo znaleźć. Jak wygląda podobizna Ziza? A to proszę popatrzeć na ten słynny denar Chrobrego.
Czy mamy aspirować do roli Ziza? Niech Bóg uchowa! Mamy odtworzyć połączenia gospodarcze z południowymi sąsiadami, co jest wystarczająco trudne, gdyż na straży stosunków polsko-czeski i polsko-węgierskich stoją takie tuzy literatury jak nie przymierzając Szczygieł i Varga. Przy takich pośrednikach nie dogadamy się nigdy. A na północy zachowujmy czujność. Koniec fantazji.
 
W tym tekście jest mało dat, więc dołóżmy jeszcze dwie. 1584 – Zamojski ścina Zborowskiego, żeby najbardziej oporni zrozumieli, że Polska traktuje siebie poważnie. Lewiatan zrozumiał, wykonuje zwrot i zakłada pierwszą osadę hen, byle dalej od Lublina, w Nowym Świecie. Zaś Behemot swój obity pysk kieruje na wschód, by już w 1586 zaklepać sobie pierwsze miasto na Syberii, w tym czasie Francis Drake przywozi do Londynu pierwszy transport tytoniu. Zadziwiająca symetria.
 
A na deser film:
 
Wykop Skomentuj13
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura