kamiuszek kamiuszek
1404
BLOG

Pod łóżkiem Olejnik Mazurek przytakuje Osiejukowi

kamiuszek kamiuszek Kultura Obserwuj notkę 11
Idę ja, proszę ciebie, do metra, a tam Olejnik leży na łóżku. Nie można się pomylić, wyraźnie na materacu wyhaftowane „Monika Olejnik - szukam sensu życia”. Jak w pokoju nastolatki, tyle że takiej bardziej w rozmiarze bilbordu. Leży na brzuchu, ramiączko zsunięte, usteczka wydęte, tak jak to mają te mocniej nieszczęśliwe – świat jest be, mimo że jestem taka ładna. Diabli wiedzą, co takiej do łba może strzelić – spodziewaj się wszystkiego. Pamiętasz córkę Cześka? No to wiesz, ile się musiał Czesiek nakląć, zanim gówniarę na ludzi wyprowadził. Strach pomyśleć, jeszcze Monika z domu ucieknie, żeby zostać żoną Araba. Trzecią albo czwartą - nie wiem dokładnie, jakie to Cześkówna miała wtedy wakacyjne plany. Allach nie dopuścił - udało się Cześkowi przemówić jej do rozumu i na łzach się tylko skończyło. 
 
Swoją drogą u Walterów musi to jakaś szczególna predyspozycja familijna do tego sensu. Przyrodni brat Moniki, no wiesz, ten, na którego wołają Miecugow, też sobie namazał długopisem na tornistrze: Szukam sensó życia. Motto takie. Każdy w autobusie mógł zobaczyć. Ale on podobno ma zamiar zdawać na filozofię. A niech se tam szuka, co będziesz dzieciakowi zabraniał. Babcia emeryturę przykręci, to poszuka jakieś uczciwej pracy. No i przyznaj, że zawsze to lepiej, niżby miał sobie wytatuować w trudnym do ukrycia miejscu – paliłem, palę i będę palidź. Wszak różne są mody wśród młodzieży. Na przykład nasz przyjaciel Kukiz wymienił wolność na glany. Maciejewski tak mu prosto w oczy wygarnął, a Kukiz na to nic, choć czupurny, znaczy prawda. Strasznie muszą go teraz te glany pić, bo, wyobraź sobie, że przymierza się do JOWów. Mówię ci - są mody wśród młodzieży różne.
 
Ale nie o tym chciałem, tylko o tym jaka ciekawa dyskusja była ostatnio na podwórku u tego, którego przezywają Grudek. Takie warsztaty z geopolityki alternatywno-prehistorycznej. Siedzimy sobie na przyzbie, i plotkujemy jak kulturalni ludzie o Adolfie Małowąsie. Iść z nim na Józka Dużowąsa, czy nie iść? Ja mówię, że nigdzie nie idę i że to gówno z takiego gadania będzie, a żadnych łupów wyprawa nie przyniesie, więc po co się wyprawiać, skoro na dobitkę i jeden i drugi sami do nas przyleźli. Jednym słowem, że wstyd ludzi głośno o tym gadać. Ale umkło wyraźnie, a może na szczęście, gdyż dyskusja potoczyła się krzywo. Albo ja mam takie wrażenie za przyczyną słabej głowy. 
 
Tak czy siak każdy obecny potwierdzi, że zjawiło się dwóch aniołów stróżów, zupełnie jak w tej legendzie o Piaście Kołodzieju. Świetlistych takich. Tyle że bardziej incognito - pod nickami. I dawaj na Maciejewskiego z japą, że nie tak się robi te koła. Maciejewski se poszedł, bo co będzie z wariatami gadał. A ci nic, jakieś podśmichujki. No to trzeba było Grudkowy płot naruszyć i poćwiczyć się w szermierce. Backhand, garda, forehand. Wszystko w atmosferze ogólnego zrozumienia i fair play. Maciejewski tylko w powrotnej drodze przejazdem z wozu nawtykał trochę, aż im te anielskie łapcie spadły. A potem słońce zaszło, świerszcze wzeszły i trzeba było do żonek się rozejść. 
 
No i znów ranek, schodzę ja, proszę ciebie, do metra, a tam Olejnik na łóżku. Mówiłem już? No nie mogę przeżyć - to się ze stresu powtarzam. Poczułem się jak Guliwer taki malutki. Zjechałem pod to łóżko, bo nie miałem wyjścia, tłumek Guliwerów spchnął mnie na schody w dół ruchome. I już siedzę pod tym łóżkiem, jak mysz na komendzie, żeby tylko nie zauważyła i modlę się o kolejkę. Jak to jaką? Taką samą jak ta, którą burmistrzyni chce wnuczkom na gwiazdkę podarować, tylko przebić się nie może przez trudności obiektywne. 
 
I przedstaw teraz sobie, że natknąłem się pod tym łóżkiem na Najsztuba z Mazurkiem. W pierwszej chwili bym nie poznał, bo półmrok. Łatwo było udać, że nie widzę, ale oni tak głośno flirtowali, że i głuchy by splunął. Powstrzymałem się, bo nie lubię pustych gestów - niekulturalnie na peronie pod łóżkiem Olejnik paskudzić i odstawiać Chyrę, który nawet jako komornik kariery nie zrobił oskarowej, więc komedie na mieście urządza – jak to mówią, młodzież musi się wysikać. 
 
Najsztub robi Mazurkowi wprost wywiad środowiskowy. Szeptem, ale teatralnym, na cały regulator, więc wiadomo, że nie do siebie gadają, tylko do Osiejuka, żeby w Katowicach usłyszał. No to i ja podsłuchałem, choć to nieelganckie. Oto ścieżka dźwiękowa:
Najsztub:
Nie sądzisz, że bezrefleksyjność jest raczej znakiem naszych czasów, technologii, a nie oznaką poglądów?
Mazurek:
Powiem więcej, bezrefleksyjni bywają również oponenci lemingów.
Najsztub:
Czyli mohery lub lud smoleński, lub lud pisowski. Ale Piotr Zaremba pisze, że oni co prawda też są często bezrefleksyjni i powtarzają za przywódcami banały, ale „wykazali się odwagą”.
Mazurek:
I ja się z tym zgadzam. Gdybyś na chwilę zrzucił, co jest niemożliwe, maskę ironisty, to przyznałbyś, że w tzw. naszym środowisku bycie moherem jest dużo rzadsze.
 
Dalej nie słuchałem, bo skrzyp się rozległ potężny, świat zadygotał w posadach, jakby Olejnik się na łóżku obracała. Na szczęście nadjechała kolejka i dałem chodu. Więc nie wiem, czy Mazurek z Najsztubem zdążyli dobrnąć do sensu życia. Jeszcze by rozochocony Najsztub zdjął tę maskę ironisty i dopiero byłby armagedon. Mniejsza. 
No i powiedz mi teraz, proszę ja ciebie, czy Osiejuk nie ma racji, że łapie za co popadnie, gdy widzi znaczek NASI. Sam Mazurek przytaknął, że dla niego tzw. nasi to Najsztub. A ten nawet okiem nie mrugnął, znaczy prawda. Nasizm - można powiedzieć - śród młodzieży wiecznie modny. 
kamiuszek
O mnie kamiuszek

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Kultura