... czyli śpiewogra historyczno-rozrywkowa
Wokalistka o oczach pełnych łez i głosie tak lirycznie krystalicznym, że aż niebem się odbija:
o wodzie w przyrodzie opowieści się leje
że nic w tym dziwnego że to zwykłe są dzieje
że w miłej nizinie spoko płynie się wiśle
że w zgodzie z przysłowiem to jest wielce pomyślnie
Wtem jakiś gówniarz przełączył nam na przedszkolny punk:
spuchła żaba struła nurt
półprawd mułu gruzu hurt
spuchła żaba struła nurt
półprawd mułu gruzu hurt
Szukając wokalistki przełączamy na wiadomości sejmowe:
„Posłowie wielokrotnie apelowali do króla podczas posiedzeń sejmowych, by nakazał przeczyszczenie rzek i usunięcie jazów służących do połowu ryb. Celem, który przyświecał szlachcie, było uczynienie jak największej liczby rzek żeglownymi. Władcy zaś, poza ogólnikowymi potwierdzeniami spławnego charakteru Wisły czy Warty, nie podejmowali szerzej zakrojonych działań w tym względzie, gdyż sami nie czerpali bezpośrednich zysków ze spławu”
Przełączamy i znów zupełnie przypadkowo trafiamy na wokalistkę, która zalewa się łzami jak Kasandra jaka:
niejeden dostrzeże nieszczęśliwe powodzie
przez sen powierzchowne przeoczenie w przyrodzie
zejść głębiej lęk w sztolnie podtopione z ołowiem
po co nie wiem i wiem że się tego nie dowiem
Znowu przeskakujemy do zerówki – zajęcia z rytmiki czyli pogo:
grantów fura trupa wzwód
spuchła rura żaba szpunt
grantów fura trupa wzwód
spuchła rura żaba szpunt
Uciekamy do serwisu ekonomicznego i kojącego timbru redaktora Mosza:
„Podejmowano więc inwestycje mające na celu odprowadzenie wody poprzez kopanie sztolni odwadniających. Poważnym udziałowcem w tych przedsięwzięciach był skarb królewski. Prace przy pierwszej takiej sztolni rozpoczęto w 1549 r. w okolicach Starczynowa, czyli ok. 6 km od złóż. Do właściwego rejonu wydobycia nie dotarto jeszcze po 20 latach, działało jedynie jedno z bocznych ramion chodnika. Skarb wyłożył na tę inwestycję ok. 46 tys. fl, z czego nie odzyskano nawet 10%.”
Znów wokalistka? Tak! Wróciliśmy w samą porę, już ostatkiem sił dociąga na festiwal w Sopocie.
lecz to mnie nie cieszy bowiem nie wiem co potem
odcedzisz cierpliwie ze dwie słowie rzeszotem
czy będziesz idiotkę ze mnie robił jak złoto
po tobie po tobie po tobie choćby potop
I znów dzieci-śmieci:
skruszał marmur bucha smród
żabia kuźnia trasa szkut
skruszał marmur bucha smród
żabia kuźnia trasa szkut
Ostatnie słowo, nie wypada inaczej, oddajemy redaktorom z GW, bo oni tak umieją się zamartwić nad Wisłą współczująco jak nikt:
„Oglądając łupy odsłonięte przez opadającą Wisłę, łatwo się przekonać, jak niszczący był dla Rzeczypospolitej Potop Szwedzki. Okupanci rabowali nie tylko kosztowności, cenne tkaniny, meble, ale też rzeźby i kamienne elementy z budynków. Wyrywali zarówno portale, jak i marmurowe parapety, nadproża, konsole dźwigające balkony, całe kolumny. To był rabunek totalny. Łupy ładowali na szkuty, tratwy i spławiali je Wisłą i dalej morzem do Szwecji.”
Dwa cytaty wziąłem z książki, której tytuł każdy znajdzie w bibliografii "Baśni II" , cytat ostatni z portalu GW. Jeśli ktoś ciekaw, dlaczego połączyły się w jednym tekście, to powiem, że nie wiem. Po prostu nie wiem. Kurtyna!!!




Komentarze
Pokaż komentarze (16)