44 obserwujących
83 notki
210k odsłon
3460 odsłon

Ziz a sprawa polska w legendach i ilustracjach

Wykop Skomentuj40
Niedawno gawędziliśmy o Lebezizie, czyli fantastycznej koncepcji geostrategicznej, według której europejską wielce konfliktową współpracę organizują od dawien dawna trzy potwory: Lewiatan, Behemot i Ziz. Dzisiaj zgodnie z obietnicą pogadamy o związkach Ziza z Polską. A dokładniej z Wisłą, bo to tym szlakiem handlowym, zwracając uwagę na pieniądze i wieści ze świata, się wyprawimy. Przyłączą się do nas dwaj święci i pewna pani w stroju, jak radzą mistrzowie gatunku fantasy, topless. 
 
Oto w roku 1979 nie dalej niż dwa strzały z łuku od Wawelu znaleziono prawdziwą fortunę - skarb grzywien siekierkopodobnych z lat 80. dziewiątego stulecia naszej ery. Naprawdę ciężkie pieniądze, ale jakże praktyczne. Wystarczyło taki środek płatniczy podostrzyć odrobinę i dołożyć trzonek, aby otrzymać coś podobnego do ciupagi. Poręczna to zatem moneta i w dodatku o wartości niezależnej od szamańskich opinii rynków finansowych. Lepsza od soli zdecydowanie, bo przy normalnym użytkowaniu nawet przy licznej rodzinie trudno taki majątek przejeść.
Podobne siekierkozasobne skarby odkrywano na terenie Wielkiej Morawy – która pokrywa się mniej więcej z terenem gniazdowania Ziza – ale zawierały one co najwyżej kilkadziesiąt sztuk grzywien ciupagopodobnych. Tymczasem ten krakowski skarb to jest ponad trzy i pół tony żelaza, czyli więcej niż we wszystkich tego typu znaleziskach razem wziętych. Samo ukrywanie musiało zająć kilkuosobowej ekipie parę dni. Nie dało się takiej imprezy ukryć przed ciekawskimi. Nie wiemy, dlaczego skarb ten pozostał zapomniany. Historycy wiążą to z zawirowaniem politycznym, która spotkało państwo Wiślan. 
 
A my zinterpretujmy znaną legendę. Smok Wawelski to nikt inny tylko namiestnik Ziza, któren życzył sobie zbyt wiele w dziewicach i ciupagach od mieszkańców dorzecza Wisły. Pamiętajmy bowiem, że Ziz ma taką właściwość, że rządzi przepływem kapitału po szlakach wodnych wypływających ze środkowoeuropejskich gór. Jak mu coś nie pasuje, to rzeka wysycha. Ten pewnie zbyt zawierzył w moc swego potwornego charakteru i nie okazywał nadwiślańskim przedsiębiorcom chrześcijańskiego miłosierdzia, więc spotkała go przykra niespodzianka. Podstępnie nafaszerowano go siarką i nie pomogło mu łapczywe osuszanie Wisły. Zdechł w męczarniach i kropka.  
Pamiętamy jednak, że Ziz jest stworzeniem nieśmiertelnym, o czym mówiliśmy w poprzednim odcinku fantastycznej geopolityki. W tejże konwencji opowieść o Smoku Wawelskim jest udokumentowanym w legendzie zapisem nieporozumienia biznesowego między Zizem a naszymi przodkami. Ziz dostał nauczkę. I dalej sprawy potoczyły się jak modre wody królowej polskich rzek, gdy pogoda łaskawa.
 
Oto wiek później zmieniła się moda i zaczęto stosować na większą skalę monety srebrne, które może nie tak doskonałe jak siekierkopodobne, ale za to wygodniejsze w obrocie niż garderoba zwierząt futerkowych. Mieszko przyłączył się do rodziny chrześcijańskich władców. Oczywiście że chrzest przyjął od bliższych Zizowi Czechów a nie od niemieckiej konkurencji. Przecież nie był durniem i wiedział, że w poprzek szlaków handlowych to tylko wyznawcy Balcerowicza mogą państwowe interesy ustawiać.
Bolesław Chrobry też nie na kamieniu się rodził. W końcu miał na karku głowę nie od porady, skoro ją ukoronowano. W polityce gospodarczej Zizolandu się orientował, na co fantastycznym dowodem będzie to, że kazał na emitowanym przez siebie denarze wybić portrecik Ziza.
 
 
Być może ktoś Piastom wyjaśnił, że jako najmłodsi w chrześcijańskiej rodzinie powinien przyjąć logo najmłodszego z apostołów - św. Jana, czyli sygnować interesy Orłem. Też skrzydlate stworzenie, a milsze Panu Bogu. Może i kręcił nosem na takie fanaberie ówczesnych desingerów, bo przecież Ziz - wyglądający zupełnie jak kura znosząca złote jajka - ma swój urok, ale zdawali sobie również sprawę, że w biznesie panuje i taka zasada – wyróżnij się, albo zgiń. A oni nie zamierzali ginąć i chcieli kierować czymś więcej niż smoczą filią, czy inną spółką córką. Po prostu traktowali swoją misję poważnie.
 
Spodobał się zatem Orzeł piastowskiej familii, choć i konkurencji zza Odry również. Piastowie na szczęście zachowali też historyczną świadomość, co widać po tym, że mazowiecka odszczepka dynastii do końca swoich dni używała, oprócz znaku Orła, znaku Ziza. Myślę, że tak na wszelki wypadek, aby nawet kupcy arabscy nie czuli się zagubieni w nowinkach heraldycznych na starożytnym szlaku łączącym Morze Czarne z Bałtykiem.
 
    
  
Pamiętamy, że geopolityczne schemat fantastycznej Europy został sporządzony na początku XIII wieku w jednym z najbogatszych miast Zizolandu. Ilustrator zatrudniony w Ulm wymalował Ziza, Behemota i Lewiatana, nie dla żartu przecież, bo to są sprawy zbyt poważne. Wiemy również, że konflikt w życie tych potworów jest wpisany. I należy się rozumieć, jak przebiega, szczególnie gdy się nasila.
Wykop Skomentuj40
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura