44 obserwujących
83 notki
215k odsłon
  4751   0

Taboryci na Syberii albo zaklęcie lorda Balfour

Wreszcie się dowiedziałem, jak wygląda angielski pomysł na Polskę. Profesor Andrzej Nowak w wywiadzie* zacytował wypowiedź lorda Balfour z 1916 roku: "w naszym, brytyjskim interesie nie leży odbudowanie Polski, bo kiedy Polska powstanie, to Niemcy i Rosja zbliżą się do siebie, natomiast kiedy Polski nie ma, to Niemcy będą z Rosją rywalizowały. Kiedy rozdzieli je Polska – Niemcy mogą zwrócić swoje agresywne plany na zachód (na Francję, Belgię, Holandię – a na tym akurat nam w Anglii zależy), zaś Rosja zwrócić się ku Azji, tam gdzie nasze najcenniejsze kolonie…". Wychodzi że najbezpieczniejszym dla europejskich i światowych interesów Anglii rozwiązaniem jest utrzymywanie jak najbliższy złosąsiedzkich stosunków między Niemcami i Rosją. Do tego polityka brytyjska dążyła od wieków i także przy okazji realizacji projektu "rozbiór Polski". Pamiętajmy, że ostatni król Polski - Staś ciamajda która abdykowała, był wychowankiem - co za przypadek - angielskiego guwernera. Londyn nigdy nie traktował królestwa Polskiego inaczej jak przeszkody w swoich planach. Czy znają Państwo chociaż jeden przypadek kandydowania kogoś z Anglii na tron Polski? Ja nie znam. Polska polityce londyńskiej od wieków zbędną jest i lord Balfour koła tu nie wymyślił, choć bardzo miło, że nazwał rzecz po imieniu. Był to ważny jegomość i spokojnie możemy go nazwać głównym strategiem brytyjskim - to on opublikował fundamentalne założenia imperialnego tworu jakim jest Brytyjska Wspólnota Narodów, który to twór do dziś uznaje za swoją głowę królową Elżbietę II. No to jak Anglia może to coś porzucić na korzyści Wspólnoty Europejskiej?

Z aksjomatu im. lorda Balfour wynikają najważniejsze nasze przygody. Łącznie z wielką wojną polsko-bolszewicką oraz ze szczegółami tamtych wydarzeń - takimi jak zachowanie się Czechów. Bo Czesi są potrzebni Anglii od zawsze. O mało chwalebnej roli Czechów w wojnie polsko-bolszewickiej wiadomo: zajęli Zaolzie, nie przepuścili dostaw broni z Zachodu. Normalnemu człowiekowi trudno zrozumieć zyski ze sprzyjania komuś takiemu jak bolszewicka mafia. Ale normalny człowiek raczej kombinuje, jak rozdzielić dwóch wariatów na weselu, a nie sadzać ich obok siebie i jeszcze dolewać wódki i prowokować do dyskusji o polityce, aby szybciej wzięli się za łby. A tak właśnie postępuje Anglia z Niemcem i Ruskim. Na czym spokojni ludzie tracą i nie wiedzą nawet, czemu wesele znów się rozpędziło, choć miało być tak fajnie. Z tego aksjomatu wynika również oczywista propagandowa idea: kochani Europejczycy, jeśli znów chcecie zdychać w okopach, to osłabiajcie Polskę dalej. Jeśli jednak wolicie robić biznes i mieć spokój, to musicie w Polskę inwestować.
 
A teraz o wojnie polsko-bolszewickiej. Gdyby Polska upadła, to przecież komunizm wylałby się na Europę i zalał Czechy ćwierć wieku wcześniej. Tak sobie myślimy i powtarzamy innym poprawiając sobie samopoczucie. Zachód za przeproszeniem ma to w nosie, bo wie, że lord Balfour jest zupełnie jak Lenin, wiecznie żywy. Obroniliśmy się i to wszystko i to jest piękne. Bolszewicy nie poszliby dalej. Oczywiście można gdybać, ale to nie jest przypadek, że ich plan wojenny nazywał się "Cel Wisła", a nie "Cel Sekwana" albo "Cel kanał La Manche". Można liczyć na to, że z rozpędu potoczyliby się dalej, ale wątpię. Są pod kontrolą i są już zblatowani z Londynem. Ich celem jest po prostu likwidacja Polski i zdobycie Warszawy, to wszystko.
 
Czym była Warszawa przed I wojną światową. Po powstaniu styczniowym mocno ją przygnieciono cytadelą. Garnizon pilnował miasta i jego krnąbrnych mieszkańców, pilnował również infrastruktury – w Warszawie łączyły się dwa systemy kolejowe: rosyjski i europejski. Szerokie tory dochodzą do Wisły. Potem przesiadamy się w tramwaj i dojeżdżamy mostem Kierbedzia do dworca kolei wiedeńskiej. A stamtąd już cała Europa nasza. Wystarczyło kilkadziesiąt lat spokoju w Europie, aby Warszawa pomimo carskiej opieki rozkwitła. To w Warszawie wybudowano najwyższy budynek w całym Imperium. Być może dlatego, że ziemia był cenna za sprawą ograniczeń administracyjnych. O pozycji w Warszawy niech świadczy to, że w niej odbywało się 90% całego obrotu rosyjskimi brylantami. Są też fabryki tego i owego. Należą do Suzinów, Wokulskich, Szlangbaumów i inwestorów ze świata. Warszawskie firmy zakładają filie w głębi Imperium. Są i smaczki. Monopolistą na warszawskim rynku sprzedaży warzyw jest kartel rosyjski. To też trochę mówi o tym mieście. Lokalnie rzodkiewką handlują prawosławni, ale międzynarodowo brylantami to już niekoniecznie. Któż stanowi elitę miasta? Podobno nie arystokracja, wg czasopisma Świt z 1910 roku – „tonu życiu warszawskiemu nie nadają dziś w ogóle żadne sfery”, a życie to kwitnie. Cóż to znaczy u licha? Znaczy to mniej więcej tyle, że Warszawa jest miejscem, w którym przecinają się liczne interesy ludzi z miasta i żadna grupa nie zdobyła przewagi nad innymi.
 
W wyniku I wojny światowej Warszawa jest dwukrotnie ograbiona – Rosjanie wywożą fabryki w głąb swojego terytorium i wysadzają mosty. Niemcy też przecież nie dokładają do cudzego. W końcu ujawnia się Polska i mówi: OK, tu jesteśmy. Warszawa jest naszą stolicą – prosimy się wynosić albo zachowywać kulturalnie. Niemców przytkało. Rosjanie mieli większe zmartwienia, ale o Warszawie, jednym z najważniejszych miast imperium zapomnieć nie mogli. Mimo że ograbiona nadal leży na połączeniu szlaków handlowych. Zatem wydaje się że wojna polsko-sowiecka to operacja polegająca na przywróceniu zachodniego kształtu imperium rosyjskiego. Wydaje mi się, że tak to rozumieli uczestnicy tamtych wydarzeń. I dlatego to Czesi nie obawiali się współpracy z bolszewickimi mafiozami. Po prostu wiedzieli, że układ jest taki: Rosja zgniata Polskę i trzyma Warszawę – wprowadzą uspołeczniony handel rzodkiewką. I wszyscy zadowoleni. Jak pojawią się konflikty niemiecko-bolszewickie, to nawet lepiej, bo będzie lepszy zbyt na wyroby metalowe i wzrośnie zapotrzebowanie na husytów.
Czy ten układ to był układ czesko-bolszewicki? A skąd – bez przesady. Kontrolę nad całością musiał pełnić ktoś ważniejszy – i był to Londyn. Lewiatan trzymał w szachu bolszewików: Lewiatan podjął dziwną interwencję w domenie Behemota. Był praktycznie w stanie wojny z bolszewikami i jednocześnie pilnował, aby zbyt wielka krzywda im się nie stała. Lewiatan miał swoich żołnierzy na północy Rosji, miał swoich żołnierzy na południu Rosji. Lewiatan pilnował całego Bałtyku i to tak, że bolszewicka flota nie wychyliła nosa z Kronsztadu i pilnował Krymu. Lewiatan przysiadł i na wschodnim krańcu Imperium, tam miał jeszcze do pomocy Japończyków i Amerykanów. Można by pomyśleć, że tylko na Syberii – w tej ostoi ostatecznej Behemota - nie było sług Lewiatana. Ale to błąd – bo właśnie tam Lewiatan miał swoich najsprawniejszych i najdzielniejszych przedstawicieli... Legion Czechosłowacki.
 
Historia tego Legionu jest pełna paradoksów. Legion Czechosłowacki rzekomo miał stanowić część sił Francji i został powołany, aby zasilić front zachodni. Prościej chyba by było wysłać go na front wschodni, no ale bolszewicy z Niemcami walczyć nie chcieli. Za to z Legionem musieli. Realizował ten Legion politykę odległą tak w wiorstach jak w celach od polityki francuskiej. Gdy w czasie trwającej wojny polsko-bolszewickiej Francja nas wspierała, Legion Czechosłowacki dogadał się z bolszewikami, w wyniku czego polskie wojsko na Syberii zostało otoczone i zniszczone.
Legion Czechosłowacki uczestniczył w zdobyciu Kazania. W skali Rosji to miasto leżące o strzał z husyckiej hakownicy od Moskwy. Ciekawostką niech będzie, że Kazań ma w herbie skrzydlatego smoka - czyli jakoś tak jakby Ziza. Ach, te znaki. Ale nie o miasto tu chodziło ale o ukryte tam rezerwy banku Rosji. Co się z tym złotem stało? Może w całości wpadło w ręce bolszewików? Podobnie jak wpadł dziwnie ochraniany przez Legion wódz białych Kołczak (dostałem właśnie info - że to Czesi go rozstrzelali). Może to za część tych pieniędzy Legion obstalował sobie nowe mundury szyte na zamówienie w Japonii?
Złoto złotem – ale bywają na wojnie i w handlu rzeczy momentami ważniejsze. Najważniejszych osiągnięciem Legionu Czechosłowackiego było opanowanie kolei transsyberyjskiej. Jedynej linii kolejowej przechodzącej przez azjatycką część cielska Behemota. Legion Czechosłowacki działał tu jak przystało na husytów – pancernymi taborami. Tyle że nie ciągniętymi przez konie, ale przez lokomotywy. Postęp jednak istnieje. Działał sprawnie jak cholera - na trzydzieści parę tuneli bolszewicy zdążyli wysadzić tylko jeden. A i tak w kilka tygodni trasa była znów przejezdna.
 
Kiedy Lloyd George już dogadał się z bolszewikami - i pozwolił im zakładać spółki handlowe w Londynie** a nas zmasakrować - Legion Czechosłowacki opuścił tabory, przesiadł się na statki we Władywostoku i odpłynął spokojnie do Europy. Dzieje się to wtedy, gdy bolszewicy prawie, prawie osiągnąwszy "Cel Warszawa", dostali od nas łomot. Czy znacie jakiś reżim, który przegrywa poważną wojnę i włos z głowy mu nie spada? Nie znacie, to już poznaliście. Zaiste wielka jest moc zaklęcia lorda Balfour.
 
Podczas ważnego posiedzeniu Izby Gmin 16 kwietnia 1919 roku jeden z posłów zapytał o to, czy bolszewicy złożyli premierowi jakieś propozycje. Lloyd George zełgał ""Nie, nie było żadnych zachęt.[...] Chyba wiem o co chodzi wielce szanownemu posłowi. Mówiono, że jakiś młody Amerykanin stamtąd przybył. Wszystko co mogę na ten temat powiedzieć: nie mnie oceniać takie informacje". Kłamstwo kłamstwem, ale to "nie mnie oceniać takie informacje" jest urocze. Coś jakby premier Bąk się wypowiadał. Tym młodym Amerykaninem, o którym coś tam słyszał George, był Bullitt - dyplomata amerykański, który odwiedził Rosję z tajną misją do bolszewików. A jej efekty przedstawił Georgowi w bezpośredniej kilkugodzinnej rozmowie. Oficjalną wypowiedź premiera Wielkiej Brytanii wzburzyła Bullitta jak cholera, ledwie naiwniaka uspokoili w hotelu: "To najbezczelniejsze okłamywanie opinii publicznej, w życiu nie widziałem czegoś podobnego".
 
George jest przeciwny interwencji w Rosji. Jednocześnie nie informuje posłów o tym, że są prowadzone rozmowy i że propozycja Lenina jest w sam raz na początek negocjacji. Zresztą tych rozmów nie podejmuje. Moim zdaniem prawdziwe rozmowy, bez pośrednictwa Bullitta czy innych nie-Lewiatańczyków, trwały cały czas. Jak można byłoby jednocześnie chcieć przywrócenia frontu wschodniego i nie prowadzić z Sowietami na ten temat rozmów? No jak? Lloyd George był jednym wielkim spokojnym oczekiwaniem, a Churchill uwijał się jak matador kontrolującym zachowanie Behemota. Między powiastki dla dzieci włóżmy, że Londyn nie miał jak uruchomić sił potrzebnych do skutecznej interwencji w Rosji. Po wielkiej wojnie jest wielu żołnierzy, którzy mają kłopot, aby wrócić do cywilnego życia. Bo nie ma roboty po prostu. Za to jest dość sprzętu, który można wykorzystać. Opinią publiczną rządzi prasa, a prasą rządziło w Anglii dwóch magnatów. Jeden lubił Churchilla, drugi wolał Georga. Zaznaczmy, że obaj tworzyli te sam rząd. Sprawy w Rosji mogły potoczyć się inaczej, a my mogliśmy się spotkać z Legionem Czechosłowackim na Kremlu, pod jednym wszakże i niemożliwym do spełnienia warunkiem, zmiany brytyjskiej polityki w Europie Środkowej, której podstawowe założenie objawił nam lord Balfour.
 
Lubię to! Skomentuj164 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura