Kaowiec Kaowiec
573
BLOG

Druga Bitwa Warszawska?

Kaowiec Kaowiec Rozmaitości Obserwuj notkę 9

 

Pierwszą bitwę wygraliśmy. Jaki będzie wynik drugiej, to kwestia mniej istotna niż pytanie, czy w ogóle do niej dojdzie. Ja twierdzę, że dojdzie.

Rosjanie to naród od zawsze, czyli od początków rosyjskiej państwowości, mający świadomość, że Polska to mały, wredny kraj, który odgradza ją od lepszego świata. Nie dość, że odgradza, to jeszcze nawet po ujarzmieniu podskakuje, buntuje się i wyrywa, a bywa, że i ukąsi. Dlatego zawsze, powtarzam, ZAWSZE mają nas za wroga. I nie zmieni tego fakt, że przeciętny Rosjanin i Rosjanka, jako zwykli zapracowani ludzie, uważają nas za tak samo z choinki urwanych, wódkolubnych, przyjaznych wariatów. Bo Rosjanie w grupie są zawsze bolszewikami. Dla ich przywódców, dla ich państwa, zawsze byliśmy i będziemy „biełoruczki”. Może dlatego, że mamy kulturę trochę bardziej zachodnią, trochę więcej szkół, trochę jesteśmy bogatsi, mamy łagodniejszy klimat i po prostu bliżej nam do świata. A takich bolszewicy nie lubią. Zwłaszcza ostatnie niecałe sto lat udowodniło Rosjanom, że jesteśmy najgorszym sąsiadem, jakiego mogli wybrać na mapie. To myśmy nie chcieli być kolejną Republiką Sowiecką, o czym skutecznie ich powiadomiliśmy w Bitwie Warszawskiej, przy okazji powstrzymując ich marsz na Europę. To myśmy, stosując tyfus, wymordowali kilkadziesiąt tysięcy sowieckich jeńców. To my podbiliśmy i okupowaliśmy przez dwadzieścia lat Zachodnią Białoruś i Zachodnią Ukrainę, po czym nie potrafiliśmy się pogodzić ze słuszną dziejową karą, polegającą na odebraniu nam połowy ziem na wschodzie i deportacji milionów obywateli oraz zastrzeleniu w Katyniu kilkunastu tysięcy najbardziej winnych, polskich wrogów komunizmu. Szczytem naszej zdradzieckiej wrogości wobec niewinnej Matki Rosji, było zapalenie iskry, która rozwaliła Związek Sowiecki. Dlatego Rosja wciąż wymierza nam w pełni zasłużoną karę – w Kaliningradzie instaluje rakiety z atomowymi głowicami, po dnie Bałtyku omija nas Gazociągiem Północnym, dowolnie zamyka granice przed naszym mięsem, mlekiem, jabłkami czy konserwami, a w zamian ropę i gaz sprzedaje nam drożej niż wszystkim innym klientom. O Smoleńsku nie wspomnę.

Ale najsłodsza kara dopiero nadchodzi.

W dzień rosyjskiego święta, w Polsce, w naszej stolicy, kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy Rosjan z sierpem i młotem na piersiach, przejdzie w marszu pogardy i tryumfu nad najwredniejszą Polską. Przejdą, śpiewając hymn CCCP i śmiejąc się nam w twarz. Jeżeli przejdą bez reakcji z naszej strony – udowodnią swoją całkowitą rację i swoje zwycięstwo. Jeżeli my zareagujemy, udowodnimy naszą brutalną nienawiść i tym samym słuszność ich racji. Godząc się na marsz, przegraliśmy więc z góry drugą Bitwę Warszawską. Czy będzie też bitwa fizyczna, taka prawdziwa – nie wiem, mam na dzieję, że nie. Unikniemy jej tylko wtedy, jeśli wśród tych tysięcy Rosjan będzie kilkuset sprawnych agentów FSB (dzisiejszej KGB), którzy szybko i precyzyjnie zgaszą najbardziej zapalne punkty.

Jeśli nikt nie zgasi takich zapalnych punktów, to scenariusz będzie rozwijał się dość szybko:

Zobaczywszy polskich policjantów, podpity bolszewik rzuca w nich butelką. Pięciu policjantów wyciąga go z tłumu. Stu bolszewików odbija swojaka. Trzystu policjantów stara się ich spacyfikować, ale w odpowiedzi kilka tysięcy bolszewików wszczyna regularną bitwę. Wjeżdżają wozy bojowe, policja konna, gaz i broń gładkolufowa. Przypominam, że akcja dzieje się na moście Poniatowskiego, na południu popadało, Wisła jest więc wysoka, nurt szybki a woda zimna. We Włocławku się ich wyłowi.

Naprawdę nie chcę, by komuś stała się krzywda. Ale ktoś, kto wydał zgodę na taki marsz musi być niespełna rozumu. Organizatorom radziłbym każdego Rosjanina wieźć darmową taksówką, niż pozwalać im maszerować. A o przewidywanym wyniku meczu nie będę pisał.

Kaowiec
O mnie Kaowiec

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Rozmaitości