W tym roku Panie
dwie prośby
do Ciebie zanoszę.
W pierwszej proszę
o to samo, co w zeszłym.
A w drugiej skromnie,
byś nie zapomniał znów o mnie
i bym nie musiał za rok,
gdy będę Cię o coś prosić,
znowu tej pierwszej zanosić.
Wielu z nas w związku z końcem starego roku i początkiem nowego, z jednej strony podsumowuje przeszłość, a z drugiej próbuje przewidzieć lub zakląć przyszłość, a przynajmniej jakoś uwypuklić związane z nią nadzieje.
Mam to samo!
Też mam nadzieję, że będzie Wiosna przez duże "W", że Nowy kopnie Starego, pozamiata i wyrzuci brudy i brudasów, po czym o Starym spokojnie będzie można zapomnieć.
Sęk w tym, że ja nadzieję o takiej Wiośnie mam co rok przed Sylwestrem. I za każdym razem mogę sobie w efekcie co najwyżej puścić cudowny kawałek Elektrycznych Gitar pt. "Wszystko ch.".
Generalnie Wiosna w końcu nadejdzie, bo przecież nawet epoka lodowcowa jakoś się wreszcie skończyła. Skończyły się też imperia faraonów, Hettytów, Rzymian, Napoleona, Macedończyka, Mongołów i jeszcze kilka. Wszystko się bowiem kończy i mija, bo "wszystko marność" jak mawiał Kohelet.
Mam więc nadzieję na równie marny, co rychły i skuteczny upadek Unii Europejskiej, Platformy Obywatelskiej, Rosji i Chin. Pewnie nie wszystkich tych upadków dożyję, ale nadzieję co rok mam tę samą, choć zazwyczaj płonną.
Na Nowy Rok życzę więc wszystkim, a sobie w szczególności
Nadziei!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)