Drogi Lechu,
W wyborach prezydenckich, które kiedyś wygrałeś, głosowałem na Ciebie, chociaż po latach nie mogę powiedzieć, że byłeś moim prezydentem. Miałeś ogromną szansę, żeby ruszyć Polskę naprzód, naprawdę ją zmienić, powalczyć do końca i zapisać się mocno w dziejach. Myślisz i mówisz wszystkim, że i tak się już zapisałeś, no bo sam, "tymi ręcami" pokonałeś komunę. Otóż pamiętaj, że jak uczy historia, prawdziwym bohaterom stawia się pomniki, a narodowi oszuści, zdrajcy i karierowicze mają szczęście, jeśli im nikt nie sika na groby. Gdybyś teraz umarł, pewnie zbudowano by dla ciebie w podziemiach Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku jakieś mauzoleum, do którego przyjeżdżałyby wycieczki szkolne i Japończycy z ładnymi aparatami fotograficznymi. No bo na Wawel chyba nie liczysz? Poza tym, przy Lechu Kaczyńskim czułbyś się trochę głupio. Tak czy siak, kwiatów i zniczy, ale takich od serca, ze szczerej wdzięczności, to byś za wiele nie dostawał.
Mówisz, że nie podoba ci się Polska, bo "nie o take" walczyłeś, że ci stocznię rozwalają, że nawet rodzina się odwraca. No i słusznie! Bo sam sobie jesteś winien! Jeżeli ktoś wykorzystuje stanowisko do zatuszowania własnych kłamstw i usunięcia kompromitujących dokumentów, jeżeli synów bandytów wyciąga z kryminału pomrocznością jasną, niewinnych ludzi fałszywie oskarża i w ślepej zemście doprowadza do ruiny, jeżeli wspiera lewą nogę poprzez łamanie nogi prawej, jeżeli torpeduje antykomunistyczną lustrację, to jak po tym wszystkim, pod koniec życia, może mieć nadzieję na ład dokoła siebie, na własne czyste sumienie i na wdzięczność ludzi?
Przegrałeś Lechu wszystko, co miałeś do przegrania. Powiedzieć tobie - "Miałeś chamie złoty róg, miałeś chamie czapkę z piór. Ostał ci się ino sznur" - byłoby komplementem.
Ale Bóg jest litościwy nawet dla najbardziej zatwardziałych grzeszników i dał ci teraz szansę. Pierwszy raz od wielu, wielu lat powiedziałeś coś prawdziwego, dostrzegłeś i napiętnowałeś zło. Co prawda naubliżałeś jak ostatni prostak i cham wszystkim homoseksualistom bez wyjątku, przez co obraziłeś nawet tych biedaków, którzy w ukryciu wstydzą się swojej choroby. No, ale taki już jesteś - za, a nawet przeciw.
Lewactwo i platformerstwo teraz się od ciebie odwróci, a kaczyści i im podobni nadal nie będą kochać. Niczego nie zyskałeś, dużo straciłeś. Ważne jest jednak, że zrobiłeś krok ku Jasnej Strony Mocy. Dla Mocy jest to tylko mały kroczek, ale dla ciebie skok ogromny.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)