Eine napisał "co tutaj robi Stwórca no i - kabała, moja ulubiona baśń" Dwa słowa - Stwórca i baśń. Niech więc stanie się baśń ze Stwórcą w roli głównej:
Był raz pewien Magik - Czarodziej, dobrego serca, szlachetny i wielki, ale dlatego, że był tak wielkiego serca nie wiedział, z kim dzielić to wszystko. Nie miał nikogo, na kogo mógłby przelewać swoje uczucia, z kim mógłby się bawić, z kim mógłby spędzać czas i o kim mógłby myśleć, potrzebował przecież czuć się potrzebnym.
Co powinien był zrobić? Pomyślał, że stworzy kamień, tylko jeden, malutki, ale za to piękny, może to będzie odpowiedzią? Uderzę kamień i poczuję, że jest coś stałego przy mnie. Ja i kamień będziemy czuć się dobrze.
Machnął swoją różdżką... I w tej chwili pojawił się tam kamień, dokładnie taki, jakiego chciał. Zaczął uderzać kamień, ściskać i mówić do niego, lecz kamień nie odpowiadał. Pozostawał zimny i nie dawał nic w zamian. Cokolwiek magik robił, kamień pozostawał nieczułym przedmiotem. Nie pasowało to magikowi ani trochę. Jak kamień mógł nie odpowiadać?
Magik spróbował więc tworzyć więcej kamieni, potem skały, pagórki, góry, lądy, Ziemię, Księżyc i Galaktykę. Ale one wszystkie były takie same... Nic. Ciągle był sam jeden i czuł się smutny. W swoim smutku pomyślał, że zamiast kamieni mógłby stworzyć roślinę, która kwitłaby tak pięknie. Mógłby ją podlewać, dawać jej powietrze, trochę słońca, otaczać ją muzyką, a roślina byłaby szczęśliwa. Wtedy oboje byliby zadowoleni i usatysfakcjonowani.
Skinął różdżką... I w tym momencie ukazała się tam roślina dokładnie taka, jaką chciał. Był tak szczęśliwy, że zaczął tańczyć wokół niej, lecz ona się nie poruszała, nie tańczyła z nim, ani nawet nie naśladowała jego ruchów. Odpowiadała tylko na to, co Magik dawał jej w najprostszych formach. Jeśli dawał jej wodę - rosła, jeśli jej nie dawał wody - umierała. Nie wystarczało to tak dobremu, miłosiernemu Magikowi, który chciał oddawać całe swoje serce.
Magik myślał i myślał. Co powinien zrobić? Stworzyć zwierzę! Ale jakie zwierzę? Psa? Tak, malutkiego bystrego psa, który stale byłby przy nim. Mógłby zabierać go na spacery, a piesek skakałby, paradował i biegał. A gdy Magik wracałby do swojego pałacu, piesek tak bardzo cieszyłby się, że go widzi, że przybiegałby, aby go przywitać. Oboje byliby szczęśliwi, ponieważ tak smutno być samotnym.
Machnął różdżką i wypowiedział swe życzenie... I od razu pojawił się tam piesek, dokładnie taki, jakiego chciał. Zaczął troszczyć się o niego, karmił go, dawał mu pić, i głaskał go. Biegał razem z nim, kąpał i zabierał na spacery. Lecz miłość psa kończy się na byciu obok właściciela, gdziekolwiek jest. Magik był smutny widząc, że piesek nie umiał się odwzajemniać nawet, jeśli bawił się z nim tak dobrze i chodził z nim wszędzie. Piesek nie potrafił być jego prawdziwym przyjacielem, nie mógł docenić tego, co dla niego robi, nie mógł pojąć jego myśli, pragnień i jak wiele zmartwień kosztowało go to wszystko. A przecież to było to, czego Magik oczekiwał, czego pragnął. Stworzył inne stworzenia: ryby, ptaki, ssaki, wszystko bez skutku - żadne z nich nie rozumiało go.
I wtedy uświadomił sobie, że aby mieć prawdziwego przyjaciela, musi nim być ktoś, kto będzie szukał Magika, będzie go bardzo pragnął, będzie taki jak Magik, zdolny by kochać jak on, będzie go rozumiał, będzie podobny do niego i będzie jego partnerem.
Partner? Prawdziwy przyjaciel? Musiałby być kimś, kto byłby blisko niego, musiałby rozumieć to, co Magik mu daje, kimś, kto mógłby mu się odwzajemniać. Magik także chciał kochać i być kochanym. Wtedy oboje byliby szczęśliwi, zadowoleni, ponieważ bardzo smutno jest być samotnym. Magik pomyślał wtedy o stworzeniu człowieka. Człowiek mógłby być jego prawdziwym przyjacielem! Potrafiłby być jak on... Potrzebowałby tylko odrobiny pomocy by stać się do niego podobnym. Wtedy oboje czuliby się świetnie, ponieważ samotność jest bardzo smutna.
Magik kolejny raz wypowiedział swoje życzenie...I stworzył człowieka, w oddali. Człowiek nie odczuwał, że gdzieś w jego pobliżu był Magik, który stworzył wszystkie kamienie, rośliny, pagórki, pola i księżyc, deszcz, wiatr itd., który cały świat wypełnił pięknymi rzeczami. Z drugiej strony Magik nadal odczuwał smutek, z powodu samotności. Człowiek nie wiedział, że gdzieś tam żyje ten, który stworzył go, kochał i czekał na niego i powiedział, że razem będą mogli być szczęśliwi, ponieważ bardzo smutne jest być samotnym. Jednakże jak człowiek, który czuł się zadowolony, który miał wszystko, który nie wiedział o Magiku, chcącym go odnaleźć, mógłby chcieć zapoznać się z nim, być blisko niego, kochać go i być jego przyjacielem oraz powiedzieć mu: Chodź, razem będziemy szczęśliwi, gdyż smutno jest być samotnym i żyć bez siebie.
Człowiek znał tylko to, co go otaczało i to, co znali wszyscy, którzy byli w jego otoczeniu, mówił to, co oni mówili, chciał tego samego, co inni chcieli, nie wykraczał niczym ponadto. Jakim sposobem mógł dowiedzieć się, że gdzieś w pobliżu istnieje Magik, który jest smutny, dlatego że jest samotny?
Lecz Magik był tak dobry, że stale obserwował człowieka i kiedy nadszedł czas, wypowiedział swoje życzenie i zawołał w kierunku serca człowieka bardzo cichutko. Człowiek myślał, że szuka czegoś i nie zdawał sobie sprawy, że to Magik wołał do niego: "Przyjdź, razem będziemy czuli się cudownie, ponieważ bez Ciebie, w samotności, jest smutno..."
Wtedy Magik machnął swoją czarodziejską różdżką ponownie i człowiek poczuł go. Zaczął myśleć o nim, myśleć o tym, że byłoby dobrze być razem, ponieważ tak smutno jest być samotnym i żyć nie znając Magika.Kolejny raz machnął różdżką i wtedy człowiek poczuł, że gdzieś tam jest magiczny zamek pełen dobroci i siły, w którym Magik czeka na niego i że tylko tam będą mogli być szczęśliwi, ponieważ bardzo smutno być samotnym.
Ale gdzie był ten zamek? Jak mógł go dosięgnąć? Jaka była droga? Pytał sam siebie, zakłopotany i zdezorientowany, jak mógł spotkać Magika? Podtrzymywał to znajome uczucie "różdżki" w swoim sercu i nie mógł spać. Stale widział Magika i potężny zamek, nie mógł nawet jeść. To było to, co dzieje się, kiedy człowiek pragnie czegoś bardzo, a nie może tego odnaleźć i jest smutny w samotności.
Lecz, żeby być jak Magik, mądrym, wielkim, szlachetnym, mieć dobre serce, być kochającym i przyjacielem machnięcie różdżką i wypowiedzenie życzenia nie wystarczy, człowiek powinien uczyć się czynić cuda.
Więc Magik w tajemnicy, subtelnie, łagodnie i nieszkodliwie pokazał drogę do potężnego zamku. Człowiek uchwycił to szybko, by jak najprędzej spotkać Magika, swojego przyjaciela i powiedzieć mu: Przyjdź, razem będziemy radośni, ponieważ bardzo smutno być samotnym.
Jednakże zamek otaczał wysoki mur i wielu strażników walczyło z nim, nie pozwalając im być razem. Człowiek rozpaczał, Magik ukrywał się daleko w zamku za zamkniętymi bramami. Mur był wysoki, a strażnicy czujnie zagradzali drogę - nic nie pomagało.
Za każdym razem człowiek słabnął i coraz bardziej rozpaczał... Nagle poczuł machnięcie różdżką i znów gnał na mury by ponownie próbować pokonać strażników, choćby nie wiadomo co! Chciał włamać się przez bramy, dojść do wieży, wspiąć się po szczeblach drabiny i przybyć do Magika. I za każdym razem poruszał się naprzód i posuwał się bliżej zamku i Magika, lecz straże stawały się jeszcze bardziej czujne i silniejsze, bezlitośnie odrzucając go z powrotem.
Lecz po każdej próbie człowiek stawał się odważniejszy, silniejszy i mądrzejszy. Uczył się doskonalić wszystkie sztuki, samodzielnie wymyślać rzeczy, które tylko Magik potrafił. Za każdym razem, gdy był odpychany w tył, pragnął Magika bardziej, czuł jego wielką miłość do niego i chciał bardziej niż wszystko inne na świecie być z Magikiem, widzieć jego twarz, ponieważ byłoby dobrze być razem i nawet, jeśli oddałby wszystko na świecie, bez Magika czuł się samotny.
Nagle, gdy nie mógł już dłużej znosić bólu życia bez niego, bramy zamku otworzyły się, i Magik, jego upragniony Magik, ruszył ku niemu i powiedział: Chodź, będziemy szczęśliwi razem, ponieważ to takie smutne być samotnym. I odkąd stali się wiernymi przyjaciółmi i nie było już wspanialszej przyjemności, Magik zabrał przyjaciela - człowieka na zawsze w nieskończoność.

Bajka została napisana przez Laitmana, chociaż ją nieco skróciłem. Yehuda Aszlag pisał bardziej dosadnie:
"Nie ma nikogo oprócz Niego", co znaczy, że nie ma żadnej innej siły na świecie, która miałaby możliwość uczynić coś przeciwko Stwórcy. A to, że człowiek widzi, że są na świecie rzeczy i siły, które zaprzeczają istnieniu wyższych sił, jest z przyczyny życzenia Stwórcy.
Jednakże Kabała nie jest religią, nie ma tutaj żadnych typowych dla religii dogmatów, a zamiast tego jest dążenie do otrzymania (słowo kabbalah = otrzymywanie) wyższego uświadomienia, odczucia prawdziwego obrazu świata, poprzez rozwinięcie kolejnego zmysłu u człowieka. Każdy kabalista czyni to samodzielnie, poprzez swoje wewnętrzne Ja.

Był raz pewien Magik - Czarodziej, dobrego serca, szlachetny i wielki, ale dlatego, że był tak wielkiego serca nie wiedział, z kim dzielić to wszystko. Nie miał nikogo, na kogo mógłby przelewać swoje uczucia, z kim mógłby się bawić, z kim mógłby spędzać czas i o kim mógłby myśleć, potrzebował przecież czuć się potrzebnym.
Machnął swoją różdżką... I w tej chwili pojawił się tam kamień, dokładnie taki, jakiego chciał. Zaczął uderzać kamień, ściskać i mówić do niego, lecz kamień nie odpowiadał. Pozostawał zimny i nie dawał nic w zamian. Cokolwiek magik robił, kamień pozostawał nieczułym przedmiotem. Nie pasowało to magikowi ani trochę. Jak kamień mógł nie odpowiadać?
Skinął różdżką... I w tym momencie ukazała się tam roślina dokładnie taka, jaką chciał. Był tak szczęśliwy, że zaczął tańczyć wokół niej, lecz ona się nie poruszała, nie tańczyła z nim, ani nawet nie naśladowała jego ruchów. Odpowiadała tylko na to, co Magik dawał jej w najprostszych formach. Jeśli dawał jej wodę - rosła, jeśli jej nie dawał wody - umierała. Nie wystarczało to tak dobremu, miłosiernemu Magikowi, który chciał oddawać całe swoje serce.
Machnął różdżką i wypowiedział swe życzenie... I od razu pojawił się tam piesek, dokładnie taki, jakiego chciał. Zaczął troszczyć się o niego, karmił go, dawał mu pić, i głaskał go. Biegał razem z nim, kąpał i zabierał na spacery. Lecz miłość psa kończy się na byciu obok właściciela, gdziekolwiek jest. Magik był smutny widząc, że piesek nie umiał się odwzajemniać nawet, jeśli bawił się z nim tak dobrze i chodził z nim wszędzie. Piesek nie potrafił być jego prawdziwym przyjacielem, nie mógł docenić tego, co dla niego robi, nie mógł pojąć jego myśli, pragnień i jak wiele zmartwień kosztowało go to wszystko. A przecież to było to, czego Magik oczekiwał, czego pragnął. Stworzył inne stworzenia: ryby, ptaki, ssaki, wszystko bez skutku - żadne z nich nie rozumiało go.
Magik kolejny raz wypowiedział swoje życzenie...I stworzył człowieka, w oddali. Człowiek nie odczuwał, że gdzieś w jego pobliżu był Magik, który stworzył wszystkie kamienie, rośliny, pagórki, pola i księżyc, deszcz, wiatr itd., który cały świat wypełnił pięknymi rzeczami. Z drugiej strony Magik nadal odczuwał smutek, z powodu samotności. Człowiek nie wiedział, że gdzieś tam żyje ten, który stworzył go, kochał i czekał na niego i powiedział, że razem będą mogli być szczęśliwi, ponieważ bardzo smutne jest być samotnym. Jednakże jak człowiek, który czuł się zadowolony, który miał wszystko, który nie wiedział o Magiku, chcącym go odnaleźć, mógłby chcieć zapoznać się z nim, być blisko niego, kochać go i być jego przyjacielem oraz powiedzieć mu: Chodź, razem będziemy szczęśliwi, gdyż smutno jest być samotnym i żyć bez siebie.
Więc Magik w tajemnicy, subtelnie, łagodnie i nieszkodliwie pokazał drogę do potężnego zamku. Człowiek uchwycił to szybko, by jak najprędzej spotkać Magika, swojego przyjaciela i powiedzieć mu: Przyjdź, razem będziemy radośni, ponieważ bardzo smutno być samotnym.

Komentarze
Pokaż komentarze (21)