Dzisiaj zacytuję Zbigniewa Jacynę-Onyszkiewicza, który jako fizyk lepiej rozumie "materię" kwantów ode mnie, ale jednocześnie jest tak blisko kapalistycznego widzenia świata, że aż mi ciarki po plecach przechodzą. Zacznę od wstępu:
Teorię kwantów rozwinięto do opisu zjawisk w skali atomowej i subatomowej. Wspaniała zgodność jej wyników z doświadczeniem to jeden z wielkich triumfów nauki. Teoria kwantów wydaje się najdonioślejszą teorią fizyczną. Nikt nie żywi wątpliwości co do poprawności zastosowania tej teorii do opisu mikroświata. Natomiast zastosowanie teorii kwantów do całego wszechświata może wydawać się bezsensowne czy nawet sprzeczne. Jednak istnieją przynajmniej dwa powody przemawiające za poprawnością takiego podejścia:

Teoria kwantów jest teorią ogólniejszą od teorii fizyki klasycznej. Dlatego opis kwantowy powinien obowiązywać nawet wtedy, gdy opis klasyczny jest wyśmienitym przybliżeniem.
Można oczekiwać, że opis klasyczny wszechświata przestanie być poprawny, gdy rozmiary wszechświata będą rzędu długości Planca wynoszącej 1,616E-35 m. W tej skali odległości kwantowa kosmologia powinna być podstawowym opisem, pozwalającym wyjaśnić cechy wszechświata niezrozumiałe z punktu widzenia kosmologii klasycznej i kosmologii inflacyjnej.
Kathrinna zwracała mi uwagę, że zbytnie ufanie alegoriom łączącym świat realny z kwantowym jest stąpaniem po grząskim gruncie, a tu proszę... Profesor Fizyki proponuje sprowadzenie teorii kwantów wraz z rolą Obserwatora do świata 5-zmysłowego! Czy On naprawdę wie co robi? Czytamy dalej...
Teoria kwantów stawia pod znakiem zapytania podstawowe założenia fizyki klasycznej dotyczące budowy i natury wszechświata. Założenia te były długo utrzymywane i rzadko kwestionowane, a przez wielu uważane za oczywiste i poparte przez dotychczasowy rozwój nauki. W dużym skrócie założenia te można przedstawić następująco. Na zewnątrz nas, ludzi -istot świadomych - istnieje obiektywny, poznawalny świat materialny.

Materia zawarta we wszechświecie istnieje w czasie i przestrzeni. Wszechświat możemy badać, stosując metodę empiryczną. Mając więc do dyspozycji dostatecznie obszerny materiał eksperymentalny, potrafimy przez indukcję formułować prawa fizyki i przedstawić je w postaci modeli matematycznych odwzorowujących jednoznacznie zmiany zachodzące w czasie i przestrzeni. W ten sposób uzyskujemy możliwość prognozowania (predykcji) przyszłego zachowania się materii. Wszechświat w takim ujęciu może być zredukowany do pewnego rodzaju automatu działającego według ściśle określonych zasad. Chcąc zrozumieć działanie tego automatu, musimy rozłożyć go na części i zbadać ich wzajemne współdziałanie. Postawa ta, zwana w filozofii i metodologii nauk przyrodniczych redukcjonizmem, zakorzeniła się tak głęboko w naszej kulturze umysłowej, że często utożsamia się ją z metodą naukową.
Z jednej strony mamy świat realny, a z drugiej świat kwantów. Który jest prawdziwy?
Odkrycia dokonane w mikroświecie spowodowały konsternację w środowisku fizyków. Prowadzą one bowiem do nieuniknionej konkluzji, że powszechnie przyjmowane i propagowane przez środki masowego przekazu zdroworozsądkowe założenia dotyczące budowy materii są tylko idealnymi przypadkami granicznymi, a nie realną rzeczywistością.
No więc jak to jest z tą łyżką, istnieje czy nie istnieje?

A jeżeli już ta łyżka istnieje, to kiedy?
CDN.


Komentarze
Pokaż komentarze (22)