Kiedyś, bardzo dawno temu, ale nie za siedmioma lasami i nie za siedmioma górami, a w pewnym pięknym 150 tysięcznym mieście, w Polsce, pewien człowiek zainteresował się Magią (czymkolwiek ona jest). Czytał więc książki poświęcone okultyzmowi i różnym, jakże dziwnym rytuałom i ze zdumieniem stwiedził, że ceremonie różnią się od siebie w różnych źródłach (są nawet sprzeczne w stosunku do siebie).
Jest za to jedna część wspólna: WIARA, że nastąpi to, co się chce, aby nastąpiło. Człowiek ten doszedł więc do wniosku, że ceremonie służą tylko jednemu celowi - wzmocnieniu efektu WIARY. Zamiast więc stosować obcojęzyczne słowa i jakieś dziwne amulety czy talizmany, można stworzyć własne ceremonie i atrybuty. Człowiek ten w toku swoich eksperymentów zaobserwował, że wypowiadane z WIARĄ słowa mają naprawdę wielką moc, a każdy kolejny eksperyment utwierdzał go w przekonaniu, że jest na dobrej ścieżce do poznania Magii. Atrybuty natomiast pozwalają pamiętać o eksperymencie, wzmacniają jego efekt.
Człowiekiem tym, byłem ja, a eksperymenty wydawały mi się wtedy niewinne. Gdy wspólnie z kolegą A wyjechaliśmy do pewnej miejscowości turystycznej, poddawaliśmy się tam z zapałem wszelkiego rodzaju zabawom, takim jak przesyłanie obrazów na odległość. Przy prostych kształtach (trójkąt, koło, prostokąt), mieliśmy bardzo dobre wyniki (dużo lepsze niż wynikałoby to z rachunku prawdopodobieństwa), gdy ja byłem nadawcą, a on odbiorcą. Przy dowolnych kształtach, było trudniej, np. gdy wyobraziłem sobie śrubę, A powiedział, że widzi coś, co się kręci (użył słowa "wir"), ale nie wie co to jest.

Byliśmy wtedy naprawdę młodzi, więc pomysły były jak na ten wiek adekwatne. Będąc w pubie (to się wtedy nazywało knajpa), założyłem się z A, że samą swoją myślą spowoduję, że dwie dziewczyny stojące przy odległym stoliku przysiądą się do nas. Położyłem głowę na swoich rękach, zamknąłem oczy i skoncentrowałem się na tym jednym wyobrażeniu. Mijało chyba dużo czasu, bo co jakiś czas A mówił do mnie, dobra już wystarczy one ciągle na nas patrzą, wygrałeś - wystarczy podejść. Lecz ja chciałem więcej i więcej. Siedziałem tak i siedziałem, aż nagle usłyszałem kobiecy głos tuż nad uchem - "macie ogień?". Otworzyłem oczy, a tych dziewczyn przy tamtym odległym stoliku już nie było. Obok za to siedziały dwie inne dziewczyny, uśmiechnięte i same zaproponowały, że dosiądą się do nas. Później A powiedział mi, że tamte wyszły wpatrując się we mnie jakoś dziwnie.
Czym jest Magia?
UWAGA: nie polecam przeprowadzania tego rodzaju eksperymentów samodzielnie. Dla mnie skończyło się to źle, bo pojawiła się wtedy w mojej głowie siła, która wiodła mnie na prawdziwe manowce. Naprawdę cudem z tego wyszedłem, aż dziw, że bez pomocy lekarzy :) Teraz wiem, że trzeba znać zasady BHP - trzeba umieć budować w sobie i utrzymywać dobre intencje niezależnie od okoliczności, a z tego wynika też co jest dobre a co nie. Warto pamiętać, że tak jak napisał Eine w komentarzu przy poprzedniej notce- są dwie duchowości (przyp. KAP - siły) demoniczna, diaboliczna i boska, miłująca. Warto w każdej sekundzie życia pamiętać czego tak naprawdę chcemy, gdy dotykamy duchowości.


Komentarze
Pokaż komentarze (30)