KAP1 KAP1
536
BLOG

15. Pierwszy "wielki" cel - książka

KAP1 KAP1 Rozmaitości Obserwuj notkę 5

Zastanawiałem się długo, czy pisać chronologicznie czy zrozumiale i wybrałem to drugie. No więc opiszę dalszą sielankę, by dopiero później przejść do tego, co mroczne. No więc mniej więcej po roku nieprzespanych nocy i ślęczenia po 16 godzin na dobę nad amstradem czułem, że znałem już na wylot Amstrada - nauczyłem się już kilka języków programowania - Asembler Z80 (listę rozkazów miałem wykutą na pamięć), Basic, Pascal, Forth (w tym języku napisałem nawet zaawansowany kalkulator)  i chyba  Logo.

15. Pierwszy "wielki" cel - książka

Koledzy taty kopiowali ode mnie wszystko to, co zdobyłem na giełdzie. Tata był dumny, bo  czuł, że dobrze zrobił - był świadkiem jak wyrosłem na guru komputerowego. Cieszył się, gdy tym razem to koledzy z pracy prosili, abym do nich przyszedł i pomógł w czymś - a ja miałem dopiero ok. 17 lat! Zaczął mnie naprawdę mocno wspierać w moich komputerach, sam z własnej woli dokupił mi zewnętrzną stację dyskietek na 5"25 cala

Pewnego dnia, podczas kopiowania dyskietek na giełdzie zabrakło czasu i pirat nie zdążył zdjąć zabezpieczeń z dyskietek, a ja musiałem już biec do pociągu, aby wracać do swojego miasta. Przyjechałem do domu, odpalam komputer, odpalam dyskietkę, a tu zonk - zamiast gry pojawił się na ekranie monitora wielki napis "Cracked By Dr.Piotr". Miałem wspaniały program do rozgryzania gier i programów - disasembler discology i postawiłem sobie za cel zdjęcie tego zabezpieczenia. Zajęło mi to pół roku, ale udało się - rozgryzłem jak działało zabezpieczenie: na dyskietce powinien być utworzony dodatkowy sektor, którego nie da się utworzyć za pomocą standardowych programów narzędziowych, a obecność tego sektora była sprawdzana podczas uruchomienia gry. Zabezpieczenie o ile dobrze pamiętam, było na końcu kodu programu zamiast na początku - to kolejne utrudnienie dla mnie. No ale usunąłem je i mogłem grać w Mach3. To był moment przełomowy, bo na scenie pojawiła się Amiga.

Gdy zamarzyłem sobie nowy komputer, rodzice puknęli się w czoło i powiedzieli, że przecież dopiero co mi kupili Amstrada. Pominę długą historię szukania pieniędzy, powiem tylko że "przypadkiem" znalazłem kupca na amstrada wraz z moimi wszystkimi dyskietkami za dokładnie tą kwotę pieniędzy, jaka jest potrzebna na zakup Amigi. "Przypadkiem" też okazało się, że kolega taty wyjeżdżał do Niemiec i kupował Amigę dla siebie, więc mógł kupić dwie. I tak oto, pewnego dnia w moim domu pojawiła się ona - Amiga 500. Znowu płakałem ze szczęścia głaszcząc obudowę...

Pominę dalsze szczegóły i przejdę od razu do miejsca, w któym znalazłem się sam - otoczony przez ludzi, którzy w moim mniemaniu byli ignorantami. Czułem się najmądrzejszy, bo nie było wokół mnie nikogo, kto mógłby choćby ze mną porozmawiać na tematy mnie interesujące, bo brakowało mu wiedzy. Nauczyciele z technikum odpadali w przedbiegach. Byłem głodny wiedzy i ludzi na moim poziomie, a takich nie znałem i nie mogłem poznać, bo w moim mieście takich nie było. Na dostęp do zagranicznych BBS'ów nie było mnie stać, a internetu wtedy nie było. Marzyłem o poznaniu ludzi z wielkiego świata, choćby członków legendarnej grupy Katharsis.

Pewnego dnia, przyszedł do mnie kolega i zaproponował, abyśmy wspólnie napisali i wydali książkę o programowaniu - on będzie pytał, ja będę tłumaczył, a wszystko będziemy zapisywać. Zgodziłem się, Rodzice nie byli zadowoleni, bo przewidzieli moją porażkę - "synku, kto wyda książkę 18 latków?", "aby pisać książki trzeba mieć nazwisko, trzeba mieć znajomości". Znowu pominę dalsze szczegóły i znowu sedno: po mniej więcej roku czasu mieliśmy gotowe nasze dzieło: około  1000 stron maszynopisu i do tego dwie dyskietki z programami, skomponowaną muzyką, obrazami - a wszystko wykonane przez nas i naszych współpracowników. Prawa autorskie należały do nas.

15. Pierwszy "wielki" cel - książka

Streszczając się: przygotowaliśmy list "reklamowy" i wysłaliśmy go do wszystkich wydawnictw komputerowych obecnych wtedy w Polsce z propozycją wydania książki. Najlepszą ofertę dało nam Wydawnictwo Naukowo Techniczne - 30 tysięcy nakładu i bardzo wysokie tantiemy, leczy my z naszej głupoty nie chcieliśmy się zgodzić, bo WNT nie miało wtedy możliwości technicznych nagrywania dyskietek i do tego chciało podzielić książkę na kilka tomów. Kolejnym ciekawym wydawnictwem był LUPUS, który zgadzał się sprzedawać dyskietki ale oddzielnie i również wymuszał podział książki na kilka tomów. Znowu nasza głupota przeważyła i zdecydowaliśmy się na małe wydawnictwo RaWi, które zodziło się na nasze wszystkie warunki. Książka została wydana - wprowadzenie do niej znajduje się w mojej notce "Amiga i AMOS".

Zdjęcie pochodzi z serwisu www.amigahistory.co.uk

Później wypadki potoczyły się naprawdę błyskawicznie. Wydawnictwo LUPUS zaproponowało mi stanowisko Redaktora w Magazynie AMIGA (100 tys. nakładu). Po pewnym czasie pisałem też artykuły do Magazynu Enter (również 100 tys. nakładu - dzisiaj już się nie spotyka tak dużych nakładów w prasie fachowej). Miałem najwięcej listów z całej redakcji, fani przysyłali mi dyskietki ze swoimi programami - wszystkie je sobie zachowałem. Z racji pracy w Magazynie Amiga poznałem członków grupy Katharsis, włącznie z Dr.Piotrem, który u siebie w domu pokazał mi swoje nowe dzieło nad którym pracował "dooma na amigę".  Wbrew rodzicom rozpocząlem studia informatyczne na najbardziej elitarnej polskiej uczelni informatycznej (w moim mniemaniu wtedy) - Uniwersytecie Warszawskim, gdzie poznałem o wiele mądrzejszych ludzi od siebie w zakresie informatyki. Zaczynało się nieźle.


Uwaga: Opis źródeł zdjęć w tagu ALT. Na zwróconą mi uwagę przez Pana Zbigniewa Szewczyka, że to on jest autorem zdjęć okładek Magazynu Amiga, zmieniłem zdjęcie okładki Magazynu Amiga na inne źródło ogólnie dostępne http://www.amigahistory.co.uk.

KAP1
O mnie KAP1

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Rozmaitości