Coraz mniej hamulców, coraz więcej jawności (głasnosti).
Kiedyś takie rzeczy załatwiało się w zaciszu gabinetów, podczas dziwnych, tajemniczych wyjazdów do ZSRR w końcu lat osiemdziesiątych minionego stulecia.
Teraz można to już mówić publicznie.
„W ogóle powinniśmy już dawno w Rosji i Polsce stworzyć koalicję przeciwko kłamcom i idiotom. Przecież mamy wspólny problem: u nas i u was jest kupa polityków, których zawodem jest demonizowanie sąsiadów i przedstawianie swego narodu jako niewinnej ofiary.”
Przecież taki sojusz istnieje już co najmniej od 1944 r., o czym Michnik doskonale wie. Po co więc te ślozy i publiczne bicie na trwogę?
Czyżby naczelny GW chciał przejść do historii jako twórca "Doktryny Michnika o Ograniczonej Suwerenności"?
Nieograniczona głupota i lizusostwo wobec obcych nie są jednak najlepszą rekomendacją dla twórców jakichkolwiek doktryn.
Niech sobie lepiej Michnik poczyta pamiętniki dzieci nazistowskich notabli i lewackich terrorystów.
I przez chwilę pomyśli.
On także ma dziecko.
Inne tematy w dziale Polityka