karlin karlin
181
BLOG

Marzenia o Niepodległej

karlin karlin Polityka Obserwuj notkę 0

11 listopada nie jest już świętem Niepodległości. Dla nas to święto naszych marzeń o niej.

To chyba powinno być jasne dla każdego myślącego człowieka, najpóźniej od 10 kwietnia 2010 r.

Natomiast symbolem tego dnia wolnego od pracy jest w III RP rzeczywiście Kotylion Komoruskiego.

"Klasyczny kotylion to taniec wirowy, podobny do walca wiedeńskiego"

Czyli, operując pojęciami obcymi dla coraz większej grupy obywateli - Taniec Chocholi. Choć to właśnie oni kręcą się z wolna w kółko, małpując niezdarnie uśmiech, złość czy zgorszenie, jakie poddają im ekrany.

Aby być dobrze zrozumianym, jeszcze jedno skojarzenie historyczne.

"W czasach PRL wielokrotnie organizowane w całym kraju przez opozycję manifestacje patriotyczne były tego dnia (11 listopada) brutalnie tłumione przez oddziały ZOMO, a ich uczestnicy aresztowani przez Służbę Bezpieczeństwa."

Czy teraz jest już jasne, że o marzenia, które zwalcza władza, trzeba się bić? Czy przestaną wreszcie niektórych "dziwić" prowokacje, pokazy "siły", w końcu pały, gaz i aresztowania?

Dziwić niektórych może jedynie łatwość, z jaką władzy udało się do skłócenia Polaków użyć innych, przynajmniej formalnie Polaków. Ale po pierwsze tak to już jest, jak się manipuluje wśród najgłupszych z najgłupszych. Poza tym to zdziwienie przystoi jedynie najmłodszym, którzy nie pamiętają, albo tym, którym nie chciało się poduczyć jak, głównie młodych, wykorzystywano w późnych latach 40-tych i wszesnych 50-tych do szczucia ich na najlepszych i najuczciwszych. Na marginesie, wojnę z Marszem Niepodległości popiera właśnie jedna z ówczesnych "pryszczatych", wyganiająca wtedy z uczelni niekomunistycznych, przedwojennych, prawdziwych profesorów - "prof" Maria Janion. 

Jak komuś nie po drodze ani z marzeniami o Niepodległej, ani ze zbyt kompromitującymi jawną antypolskością lewakami, lub też wymyśla sobie usprawiedliwienia w rodzaju - "w tej prowokacji udziału nie wezmę" - mam dla niego kiepską wiadomość. Ten rodzaj kamuflażu już nie działa i z czasem będzie coraz bardziej dotkliwy. Nie można bez końca sobie i wszystkim innym wmawiać, że tylko przez przypadek wybiera się miejsce na piknik zawsze tam, gdzie stoi ZOMO. 

A my, no cóż - Do zobaczenia za rok.

PS

Mam nadzieję, że kibice we Wrocławiu potraktują polskojęzycznych piłkarzy tak, jak na to zasługują, grając tego właśnie dnia bez orła na piersi..  

karlin
O mnie karlin

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka