karlin karlin
801
BLOG

Wyznania posła wyzwolonego

karlin karlin Polityka Obserwuj notkę 10

Poseł prof. Mariusz Orion-Jędrysek napisał był list do wyborców, który moim zdaniem nie powinien przejść niezauważony i przepaść w otchłani medialnej nawałnicy.

To naprawdę ciekawa lektura. Więcej mówiąca o ostyatnich wydarzeniach w PIS i wokół tej partii, niż niejeden sążnisty wywiad lub "ekspercka" analiza. 

Gdy geolog, zajmujący się na codzień strukturami, w których zauważalne zmiany zachodzą na przestrzeni milionów lat, zaczyna operować w środowisku, reagującym czasem bardzo szybko, powinien chyba bardziej uważać. Bo reakcje moga być inne od zamierzonych, a skutków nie da się tak łatwo uniknąć. Zwłaszcza jeśli autor jest bardziej szczery, niż niektórzy wokół niego by sobie tego życzyli.  

Orion-Jędrysek, zatroskany o swoich wyborców, postanowił im bowiem wszystko wytłumaczyć. Po pierwsze, dał jasno do zrozumienia, że głosowali na niego i tylko na niego, a nie na żaden "szyld partyjny". Taka, będąca efektem nieustannie postulowanego "otwarcia" się PIS na różne środowiska i różnych ludzi, pisowska odmiana JOWu. Wyborcy, którzy widząc nazwisko geologa na liście PIS, na przykład kojarzyli jego wiedzę i doświadczenie z mogącym - jak sądzili - dać szansę ich spożytkowania programem PIS, musieli się mylić, ale to już wyłącznie ich wina, a nie profesora. Podobnie jak tych, którym znane nazwisko i tytuł profesorski Orion-Jędryska dawały większą gwarancję realizacji postulatów i programu Jarosława Kaczyńskiego.

Profesor w swoim liście wytłumaczył także, iż choć nie jest, nie był i nie będzie członkiem PIS, brał udział w wewnętrznych rozgrywkach frakcyjnych tej partii. Opisuje to dość precyzyjnie, przeciwstawiając "zwalczającym" go podobno zaciekle, politykom dolnośląskiego Prawa i Sprawiedliwości, świetlaną postać Zbigniewa Ziobro, który go, przesuwając wyżej na liście wyborczej, ocalił dla potrzeb polskiego parlamentaryzmu.  I swoich własnych.

Nasz geolog daje przy tej okazji dosyć ciekawą receptę na postulowaną również przez jego guru, i całą masę "dobrych wujków" "demokratyzację" PISu, w której wybitna jednostka przeciwstawia się wstecznym, mimo iż demokratycznie wybranym, władzom lokalnym. Ratując inną, wybitną jednostkę.

Czy tego, choć w innej obsadzie personalnej, już gdzieś nie słyszeliśmy? Ale z kompletnie odwrotnym desygnatem znaczeniowym. 

Może i profesor, jak twierdzi, nie jest przede wszystkim politykiem, ale rozmiar ego predestynuje go do takiej roli bez żadnej wątpliwości.   

Nie chcę się powtarzać, ale moim zdaniem nie jest to ostatni z "nowej gwardii" naukowo-profesorskiej PISu w Sejmie, z którym ta partia będzie miała kłopoty.

 

karlin
O mnie karlin

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka