Kolejna porcja doniesień z Iranu: ludzie mają dość Chameneiego i Ahmadineżada (go figure). Na demonstracjach padają okrzyki "Chamenei morderca" i "Ani za Gazę, ani za Liban, oddamy życie tylko za Iran", coraz więcej duchownych staje po stronie rewolucjonistów (m.in. ajatollachowie Sanai, Ardebili, Zandżani, Dastghaib i Taheri, mają także poparcie irackiego Wielkiego Ajatollacha Alego Al-Sistaniego), wojskowi wprost uprzedzili Gwardię Rewolucyjną, żeby zaprzestała ataków na własny naród, a w samej Gwardii Rewolucyjnej coraz więcej członków wyłamuje się i przyłącza do nowych rewolucjonistów.
Chameneiemu została tylko banda terroturystów z zagranicy, zwana "Brygadą Kuds" i garstka religijnych ekstremistów, takich jak ajatollach Mohammad Mesbah-Yazdi (oszołom widzący wszędzie syjonistyczne spiski i nawołujący do mordowania niesłusznych politycznie i religijnie osób, jak np. Salman Rushdie czy, jak głosi plotka, Mir-Hosejn Musawi). I, z czego chyba Zachód nie zdaje sobie sprawy, z tymi ludźmi nie ma co gadać, bo to czuby usiłujące wywołać apokalipsę, żeby tylko ten obiecany Dwunasty Imam (vel Mahdi) wreszcie przyszedł (a nie przyjdzie, bądźmy poważni...). Stąd irańscy dysydenci załamują ręce nad posunięciami Obamy, który rżnie głupa i głaszcze się z tym towarzystwem, zamiast zdecydowanie stanąć po stronie zwykłych obywateli. Zresztą nawet na jednej z demonstracji skandowano "Obama, jesteś z nimi (tj. z reżimem) czy z nami?!"


Komentarze
Pokaż komentarze