7 obserwujących
990 notek
208k odsłon
  102   0

Zadeptać Kaczyńskiego.

Czy Tuska powrót coś zmienił w polskiej rzeczywistości? Dużo i wcale nie chodzi o Tuska jako Tuska. Brakowało tego języka jakim dzisiaj posługuję się wobec Kaczyńskiego Tusk. Gdy słuchało się Budkę, Trzaskowskiego, bo to oni jakby z racji bycia najważniejszymi w Platformie, miało się wrażenie, że jakby nie nie mieli totalnej ochoty na reakcje wobec zdziczenia władzy. Same jakieś ogólniki, mądrzenie się, wyszukiwanie zdań, które miały jakby obejść problemy wynikające z rządów Kaczyńskiego. Takie gołosłowne, puste przepychanki. Z resztą tak naprawdę Kaczyński i jego funkcjonariusze z uśmiechem słuchali tych wystąpień, nie biorąc tego na poważnie. Lekceważyli ich, dając do zrozumienia, że chłopaki muszą gardłować bo tego oczekuje od nich partia. Lepszy już od nich był Nitras, bardziej wyrazisty, konkretny i nie cofał się przed zwarciem i konfrontacją. Brakowało ostrego, zdecydowanego uderzenia. Nazwania wszystkiego po imieniu i po nazwiskach. 

Tusk wszedł w odpowiednim czasie. Jeśli Kaczyński to lekceważył, to tylko i wyłącznie zaklinając rzeczywistość. Jego lekceważenie wynikało z buty i z przekonania, że w zasadniczy sposób nie zaszkodzi mu w żadnym przypadku. Wierząc przy okazji, że Kurski wyleje na tyle dużo gówna na Tuska, że ten się zniechęci i zrezygnuję. W ogóle nie dopuszczał do siebie myśli, że może w jakiś też sposób zagrozić spadkiem notowań w sondażach. Pomylił się totalnie. Dostaję takie ciosy od Tuska, że nawet kurwizja nie pomaga. Zresztą jak się wsłuchać w zwolenników i wiernych i oddanych to już mają dość tej tępej nagonki w TVPiS na Tuska. W szczególności te same obrazki jak wypowiada pojedyncze słowa po niemiecku. Karmienie ciemnoty tymi samymi rzeczami doprowadza pomału ich do lekceważenie tych informacji. Odgrzewane kotlety są może i smaczne, ale z biegiem czasu stają się niestrawne i mało atrakcyjne. 

Można wszystko zarzucić Tuskowi. Nie był idealnym premierem, miał swoje minusy ale też było dużo plusów. Jednego tylko nie można mu zabrać, wiedział jak należy walczyć z Kaczyńskim. Miał potężny oręż jakim była i jest argumentacja w polemikach słownych. Potrafił dosadnie i celnie punktować Kaczyńskiego. Robił to na luzie, bez żadnych scenariuszy. To właśnie tego Kaczyński się boi. Walki, bezpośredniej, gdzie musiałby przedstawić swoje argumenty, które na dzień dzisiejszy by się nie obroniły. Jak by wytłumaczył, że zbudowano coś za miliardy, żeby to za moment zburzyć. Jak by argumentował, że państwo polskie przez Szumowskiego utraciło bezpowrotnie setki miliony złotych. Na zadane pytanie dlaczego pozwolił na taki nepotyzm, na uwłaszczanie się rodzin polityków jego kasty, co by odpowiedział? Można mnożyć niewygodne pytania, jednak i tak wiadomo, że Kaczyński nie miałby żadnych szans, żeby racjonalnie i odpowiedzialnie na nie odpowiedzieć. Po pierwszym by opuścił debatę na kolanach. 

Tusk z każdym dniem będzie wdeptywał Kaczyńskiego w ziemie. Nie pomoże mu ani Kurski ani inne rządowe media. Nie pomoże szczekanie jego wiernych funkcjonariuszy. Nawet większe szczucie, poniżenie, zakłamanie, wciskanie bzdur. Tusk ma plan na wdeptanie Kaczyńskiego w glebę, bo wie, że o jego słabościach, wie gdzie uderzyć i jak wykorzystać jego niemoc. Nawet zaklinanie rzeczywistości nie uchroni Kaczyńskiego przed upadkiem. Czas wbrew pozorom gra na korzyść Tuska, bo z biegiem czasu Kaczyński będzie tracił grunt pod sobą. Szczególnie gdy zauważy spadek w sondażach. Gdy sobie uświadomi, że porażka jest realna. 

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale