Pamiętajmy o zapomnianych grobach, mogiłach ludzi bezdomnych i dzieci
—
W pierwsze dni listopada cmentarze rozświetlają się tysiącami zniczy. W powietrzu unosi się zapach wosku, dymu i wspomnień. Ludzie przychodzą, by odwiedzić swoich bliskich, posprzątać nagrobki, zostawić kwiaty, pomodlić się. Ale w cieniu tych barwnych świateł, w dalszych alejach i na obrzeżach nekropolii, są miejsca, gdzie nikt już nie przychodzi. Zarośnięte trawą, bez tabliczek, bez imion. To groby zapomnianych.
Zapomnianych przez los, przez rodzinę, przez system. Przez nas.
—
Wśród nich spoczywają bezdomni, ludzie, których życie toczyło się poza społecznym nurtem — na dworcach, w parkach, w pustostanach. Ich ciała często odnajdywane były przypadkiem, bez dokumentów, bez nazwisk. Pochowani w bezimiennych mogiłach, z numerem zamiast imienia. Nikt nie zapala im znicza, choć może kiedyś też kochali, marzyli, mieli dom.
—
Obok nich — dzieci. Te, które odeszły zanim zdążyły dorosnąć, zanim zdołały wypowiedzieć pierwsze słowa. Dzieci utracone, nieochrzczone, nienarodzone. Ich groby często kryją się na małych cmentarzykach lub w zapomnianych częściach parafialnych nekropolii. Nikt ich nie wspomina, bo może nikt o nich nie wie. A jednak i one istniały — choćby przez chwilę, choćby tylko w sercu matki.
—
Warto w te listopadowe dni pomyśleć także o nich. Zatrzymać się na moment przy opuszczonym grobie, postawić znicz tam, gdzie nikt od lat nie był. Bo pamięć nie kosztuje — a daje godność tym, którym jej zabrakło za życia.
—
Śmierć wyrównuje wszystkich. Ale pamięć o zmarłych pokazuje, kim jesteśmy jako społeczeństwo. Jeśli potrafimy pochylić się nad mogiłą człowieka bez nazwiska, nad dziecięcą mogiłką bez imienia — to znaczy, że wciąż mamy w sobie człowieczeństwo.
—
Niech więc w tym roku choć jeden płomień zapłonie na grobie zapomnianym.
Dla tych, których nikt już nie wspomina.
Dla bezdomnych, dla dzieci, dla samotnych.
Niech ich cisza też ma swoje światło.
—
Karol Badziąg
31.10.2025



Komentarze
Pokaż komentarze