Szpargały
Świat przedwojenny przeobraża się na naszych oczach w legendę, dla jednych przetkaną światłem i barwą, dla innych – wrażliwych na propagandę – pełną cieni. Edward hrabia Raczyński, 1991
15 obserwujących
170 notek
42k odsłony
393 odsłony

Przez Patagonię i Ziemię Ognistą do Atacamy (09)

Północna strona Plaza de Armas
Północna strona Plaza de Armas
Wykop Skomentuj5

Północna strona Plaza de Armas. Na pierwszym planie budynek Poczty Głównej (1882, Ricardo Brown), dalej El Museo Historico w budynku który był w przeszłości siedzibą Dworu Królewskiego, I Kongresu Narodowego, prezydenta, instytucji i organów publicznych.


Poprzednia część TU

Dzień 13

   Intensywny dzień. Na początek kilka historycznych obiektów w centrum.   Inglesia de San Francisco czyli kościół, a dawniej również klasztor pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu jest najstarszym istniejącym zabytkiem architektury w kraju. Konsekrowany w 1622 r.  

imageWierni wraz ze zwierzętami otrzymują błogosławieństwo każdego 4 października, w dzień św. Franciszka z Asyżu, patrona ekologii.  

   La Casa Colorada jest jednym z głównych zachowanych przykładów chilijskiego domu kolonialnego. Jest to dom zbudowany z kamiennych murów dębowego drewna i canelo na antresolach z framugami coligüe . Budynek z bogatą historią, obecnie muzeum.

imageLa Casa Colorada 

    Obecna Catedral Metropolitana de Santiago de Chile przy Plaza de Armas (Plac Broni) jest piątą z kolei wybudowaną w tym miejscu. Pierwszą spalili Indianie Mapuche, kolejne trzy znikały w wyniku trzęsień ziemi, kolejno w 1552, 1647 i 1730 roku. Czwarta, barokowo-klasycystyczna, autorstwa włoskiego architekta Joaquina Toesca y Ricci, wybudowana w 1745 r. w połowie XIX w. w wyniku trzęsienia ziemi została pozbawiona dzwonnic. Odbudowane – stoją do dzisiaj.  

   Katedra była zamknięta, ale planowane było ciche otwarcie dla wiernych i turystów, ale nie wiadomo o której i z której strony. Nam udało się wejść przy drugim podejściu. Po pierwszym, nieudanym, pojechaliśmy zwiedzać wzgórze św. Łucji. Przy drugim podejściu wpuszczono nas, ale ktoś wewnątrz chciał nas wyprosić, żebyśmy weszli jednak z innej strony. Wywiązała się dyskusja między wpuszczającym a opornym, więc zostawiliśmy ich sobie i udali się do wnętrza.  

   Katedra we wnętrzu jest piękna. Warto skupić uwagę na ołtarzu, wyrzeźbionym w marmurze i zdobionym brązem łączonym z lapisem lazuli.

   W kościołach często widać mężczyzn w różnym wieku zatopionych w samotnej modlitwie, najczęściej przed krucyfiksem.  

imageCatedral Metropolitana de Santiago de Chile

imageCatedral Metropolitana de Santiago de Chile

imageTradycja przegląda się w nowoczesności 

   W czasie naszej wizyty w Santiago największa fala niezadowolenia społecznego już się chyba przetoczyła. Demonstranci – głównie młodzież szkolna i studenci zbierali się jednak w określonych miejscach, zwykle zamaskowani, by nie można było ich rozpoznać. W stronę funkcjonariuszy rzucali kamieniami, z kolei policja odpowiadała gazem łzawiącym i armatkami wodnymi. Ten rytuał powtarzał się wielokrotnie. Punktem zapalnym była podwyżka cen przejazdu metrem. W odwecie (?) demonstranci spalili około 30 stacji metra. Później do listy pretensji dodano niezadowolenie z wysokich kosztów życia i problemy z nierównością społeczną. Akcje policji spotykały się ze wzrostem agresji demonstrantów. Zginęło kilkadziesiąt osób. Witryny sklepowe, hole hotelowe, a nawet drzwi do katedry zostały zasłonięte mocnymi metalowymi konstrukcjami, w celu uniemożliwienia wdarcia się do środka demonstrantów. Budynki rządowe, państwowe, siedziby korporacji, pomniki zostały ogrodzone i były chronione przez policję. Demonstranci z kolei wszystko, co było w zasięgu rąk upaćkali hasłami, protestami i zwykłymi bazgrołami. Stan ten wydawał się w czasie naszej wizyty w miarę ustabilizowany.  

   Wśród napisów na murach przeczytałam „Abortio libre!”. Niechronione pomniki i budynki są ochlapane farbą, obwieszone kolorowymi wstęgami (chyba z papieru) i tęczowymi flagami. W kilku miejscach wyrwane są płyty chodnikowe i widać ślady podpaleń. Podpalano również kościoły, o czym mówi nasz przewodnik. Wygląda to bardzo smutno. 

   Ulice Santiago są szerokie, często pojawiają się skwery i pasy zieleni. Liczne stare budynki są bogato zdobione. Niektóre zostały pięknie odnowione, inne popadają w ruinę. W dawnych pałacykach rozgościły się firmy i hotele. Są tu również urocze zaułki z małymi placykami, na których stoją puste kamienne fontanny.  W parkach, szczególnie wzdłuż centralnie płynącej, niosącej wartko brunatną wodę rzeki Mapocho, rozgościły się liczne zaimprowizowane siedziby bezdomnych. 

   Na ulicach, przed czekającymi na zmianę świateł samochodami, gdzieniegdzie widać ulicznych żonglerów. Za swoją zręczność są nagradzani datkami przez kierowców i przechodniów.

imagePomnik Pedro de Valdivii i młodzież szykująca niespodziankę

imageZałoga G.

imageProtestują różne środowiska…

   Palacio de La Moneda jest siedzibą prezydenta republiki oraz kilku ministerstw. Budynek prezentuje neoklasycyzm. Jest piękny. Zgodnie z założeniami władz kolonialnych budynek miał pełnić rolę mennicy, stąd nazwa La Moneda. Zaprojektowany został przez włoskiego architekta… tak, tak, tego samego co katedry, Joaquina Toesca y Ricci. Budowę zrealizowano w latach 1784 -1805. Przez ponad 100 lat była tu faktycznie mennica. Równolegle, od 1845 r. budynek był jednocześnie siedzibą rządu i prezydenta. Otoczenie pałacu na przestrzeni lat zamieniono w place. W 1930 r. stworzono Plac Konstytucji, a w latach 2005-6 od południowej strony wygospodarowano Plac Obywatelski i Plac Kultury. W czasie naszej wizyty budynku broniły stalowe ogrodzenia ustawione tak, że nawet zrobienie zdjęcia było utrudnione.

Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości