Niektórzy używają słów, których nie rozumieją. Jeden komentator zarzucił mi tzw. bambinizm, gdyż postrzegam zwierzęta jako istoty myślące i czujące. Jakim trzeba być ignorantem, by w XXI-szym wieku nie wiedzieć, że zwierzęta są obdarzone rozumem i emocjami? A może to wyświechtany zwrot „bracia mniejsi” tchnie infantylizmem? Możliwe. Mam jednak nadzieję, iż w końcu człowiek dojdzie do wniosku, że pomimo swojej supremacji, wyższości intelektualnej oraz moralnej i posiadania tzw. uczuć wyższych, jest po prostu jednym z przedstawicieli bogatego świata fauny.
Niektórzy są jednak święcie przekonani, iż jesteśmy drastycznie inni niż reszta zwierząt. Absolutnie wyjątkowi. Tylko pod jakim względem? Jeśli chodzi o zdolność rozumowania, to pomimo naszego niekwestionowanego przodownictwa nie możemy powiedzieć, że jesteśmy jedynymi stworzeniami, które posiadają chociażby taką samoświadomość. Wielokrotnie powtarzane badania dowiodły bowiem, iż niejeden gatunek jest w tym podobny do homo sapiens.
Co myślą zwierzęta? – zapytał jeszcze inny komentator. Nikt nie wejdzie w umysł zwierzęcia i nie odkryje przed nami jego tajemnic. Zapewne myśli reszty stworzeń nie przypominają naszych, choćby dlatego, że nie mają tak rozbudowanego słownictwa jak my. Ba, w ogóle nie posługują się słowami, co najwyżej dźwiękami. Być może są to eksplozje wrażeń, wspomnienia w formie widoków i odgłosów, obrazowe kombinowanie, jak znaleźć rozwiązanie jakiegoś problemu przeplatane z feerią emocji i prymitywnych uczuć. Jednak podważanie FAKTU, że zwierzęta w ogóle coś czują czy też przeprowadzają w mózgach jakieś nieskomplikowane obliczenia, jest zamachem na dziesiątki lat badań nad nimi.
Jakie zwierzęta są najinteligentniejsze? I co w ogóle oznacza termin „inteligencja” u istot tak dalece nam ustępujących w kwestii wykorzystywania szarych komórek? Gorąco polecam poniższy, okraszony materiałami video artykuł wszystkim niedowiarkom twierdzącym, iż dziecinadą jest przypisywanie zwierzętom procesu myślenia:
Oczywiście żadne zwierzę nie może równać się z człowiekiem. A jednak to my, najbardziej rozwinięte intelektualnie i moralnie byty, prowadzimy bezsensowne wojny, wyniszczamy planetę rabunkową gospodarką i... nierzadko rozpieprzamy własne życie. Jak widać wygrana w rankingu na najbystrzejszego zwierzaka nie gwarantuje mądrości. Warto czasem spojrzeć na resztę fauny z większą pokorą, mając świadomość, że możemy się od niej co nieco nauczyć. Ot, chociażby prostej radości życia, jaką przejawia nasz odwieczny przyjaciel pies; niezależności sądów, będącej wizytówką kota; wierności aż po grób, występującej u wielu ptasich gatunków. Owszem, zawsze będziemy od nich mimo wszystko lepsi, zmyślniejsi i szlachetniejsi. Staram się właśnie NIE popadać w bambinizm i nie przypisuję zwierzętom czysto ludzkich motywów postępowania. Niemniej patrząc na nie i czytając o nich nie mogę oprzeć się wrażeniu, że pomimo wysiłków popularyzatorów nauki fauna wciąż pozostaje tragicznie niedoceniana.


Komentarze
Pokaż komentarze (60)