Skąd się wzięła u nas ta debilna moda na przystrzyżone niemal do zera trawniki? Ano, jak to zwykle bywa, staraliśmy się naśladować szlachtę z zachodnich krajów. Zakompleksieni prostaczkowie bardzo chcieli pokazać, że nie są gorsi od społecznych pasożytów (ups, pardon, miałam na myśli klasę wyższą :)) i zaczęli również kosić swoją darń.
Przyznam, że i ja kiedyś nie widziałam w tym nic złego. Ale im więcej o tym czytam oraz im częściej patrzę na wyskubaną trawę przed moim blokiem, tym bardziej mnie wnerwia ten zwyczaj. Czy jest na to jakieś sensowne wytłumaczenie, zwłaszcza w kraju, który zmaga się z suszą? Chyba tylko strach przed kleszczami jakoś wyjaśnia ten chory porządek. Jednak minusy przeważają.



Komentarze
Pokaż komentarze (176)