Coraz mniej ślubów, zwłaszcza kościelnych. Polacy wolą żyć „na kocią łapę” czy po prostu boją się sformalizowania związku?
Dlaczego tak jest? Na pewno w grę wchodzi poluzowanie obyczajów; dzisiaj nie trzeba już „kupować krowy”, żeby mieć „mleko”. Ale może też chodzić o strach przed ewentualnym rozstaniem i koniecznością podzielenia się z (byłym/byłą) małżonkiem/małżonką połową majątku, a może nawet wymogiem płacenia alimentów. Do tego dochodzą złe wzorce w rodzinie (rozwody) oraz ogólnie niesprzyjający formalnym (stabilniejszym?) związkom „klimat”.
A co Wy o tym myślicie?


Komentarze
Pokaż komentarze (25)