Karolina Nowicka Karolina Nowicka
223
BLOG

Wyrzuć wszystko, czego nie potrzebujesz!

Karolina Nowicka Karolina Nowicka Kultura Obserwuj notkę 70


Ostatnio znowu mnie wzięło na oglądanie filmików na YT o minimalizmie. Zwykli skądinąd ludzie „promują” ten trend (i pewnie przy okazji samych siebie), wyliczają, jak wiele (czy raczej – jak mało) przedmiotów posiadają, szczycą się swoją oszczędnością oraz prowadzeniem tzw. slow living. A ja to chłonę z zaciekawieniem. Tak samo jak z zaciekawieniem chłonęłam filmy o zbieraczach, którzy otaczają się tak niezliczoną ilością rzeczy, że utrudnia im to normalne funkcjonowanie (a na koniec i tak przyjeżdża po ten chłam parę tirów). Dlaczego tak mnie fascynuje stosunek człowieka do obiektów wytworzonych jego ręką? Nie wiem. Może sama czuję się przytłoczona nadmiarem, gdyż nasze mieszkanie wygląda jak skład (głównie sprzętu audio, ale nie tylko).

Jedni gromadzą jak szaleni, kupują wszystko, co przykuje ich uwagę, wydają kupę kasy na rozmaite mniejsze i większe artefakty; drudzy mocno się ograniczają, wyrzekają się pokus, ich domy (lub przynajmniej pokoje) wyglądają nieomal ascetycznie. Kto bardziej szanuje przedmioty? Według mnie – ta druga grupa. Co prawda dzisiaj można łatwo zastąpić zagubioną czy zniszczoną rzecz nową, lecz minimaliści cenią swoją własność i o nią dbają, gdyż nierzadko jest ona wysokiej jakości. Quality over quantity – mówi jedna pani. I to jest piękne. To mi się podoba. Nawet jeśli mnie samej trudno by było wyrzec się większości tego, co posiadam.

Jedno, co mnie zastanawia i nawet nieco „kole” w oczy, to właśnie – często masowa – produkcja tych wszystkich nagrań o swoim wspaniałym minimalistycznym życiu. Zbieraczy nikt chyba nie chwali, wszyscy widzą, że oni mają coś z deklem. Ale minimaliści? Oni są obecnie na topie; im mniej mają rzeczy, tym cudowniej wypadają przed kamerą, przekonując widownię, jak dobrze się teraz czują, jak spore są ich oszczędności a ich domy – czyste, porządne i niezagracone. I nawet im wierzę. Też bym się chciała tak czuć, a zarazem nie musieć się martwić finansami. Tylko czy to już nie stało się przypadkiem kolejną z mód? Czy ci ludzie są autentyczni, czy naprawdę wierzą w to, co robią? Czy może jest to tylko chwilowy kaprys na drodze do typowego konsumpcjonizmu, który i ich kiedyś dopadnie?

Na deser – jeden z moich (dawniej) ulubionych utworów:



Haniebny powrót po wcześniejszym zadeklarowaniu się, że nigdy tu już nie wrócę. :/

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (70)

Inne tematy w dziale Kultura