Logicznie Myślący nie widzi różnicy między prawem a powinnością i dlatego nie pojmuje, jak mogę dawać prawo Kościołowi do wypowiadania się na dowolny temat przy jednoczesnej krytyce jego wtrącania się w sprawy wychowania młodzieży. Otóż nie ma tutaj sprzeczności: można przyznawać np. puszczalskiej pannie prawo do puszczania się, lecz jednocześnie drwić z niej niemiłosiernie z tego właśnie powodu. Ktoś, kto nie rozumie, że prawo nie oznacza powinności, jest zwyczajnie tępy. I taki chyba właśnie jest Logicznie Myślący, który uwielbia się kłócić i manipulować cudzymi wypowiedziami.
Podsumowując: każdy ma prawo mówić i pisać na dowolny temat, ale... czy powinien? Ja się nie wypowiadam na temat Mszy Trydenckiej czy potencjalnego wyświęcania kobiet, dlaczego więc Kościół wtrąca się w decyzje MEN? Niech wychowaniem dzieci zajmują się rodzice, a kształceniem – szkoła.


Komentarze
Pokaż komentarze (162)