Karolina Nowicka Karolina Nowicka
158
BLOG

Pomiędzy zniewoleniem a „róbta, co chceta”. Ile nam wolno?

Karolina Nowicka Karolina Nowicka Społeczeństwo Obserwuj notkę 45


Zarówno dla prawicy, jak i dla lewicy jedną z najważniejszych wartości jest WOLNOŚĆ. Myliłby się jednak ten, kto by uznał, że jest to ten sam rodzaj wolności. Prawica domaga się prawa do swobodnego gospodarowania swoimi zasobami oraz praktykowania swojej wiary, lewica zaś skupia się głównie na swobodzie obyczajów. Owe dwa postrzegania wolności nijak się ze sobą nie mogą spotkać, gdyż wynikają z odmiennych założeń etycznych. Prawicowcy żądają łatwiejszego dostępu do broni przy jednoczesnej aprobacie karania za urażenie czyichś „uczuć religijnych”. Lewicowcy skowyczą o prawie kobiety do przerwania ciąży na życzenie, a przy tym opowiadają się za obowiązkowymi szczepieniami przeciwko Covid. Nic dziwnego, że prawica i lewica myślą o sobie w podobny sposób: WY jesteście zarówno prymitywnymi warchołami bez zasad, jak i zamordystami, którzy chcą NAS złośliwie ograniczać.

Tę żałosną hipokryzję obydwu stron podsycają dodatkowo niedawne wydarzenia z udziałem uzbrojonych w noże małolatów. Emocjonalne wzmożenie, jakie przetoczyło się przez blogosferę, stanowi doskonałą pożywkę do dyskusji, jak zapewnić bezpieczeństwo uczniom i nauczycielom w sytuacji, w której ci pierwsi mają (często nieograniczony) dostęp do Internetu, a ten raczy ich niebezpiecznymi treściami. W tym wypadku lewica optuje za większą kontrolą owego medium, prawica zaś rozpoczęła już swoje zwyczajowe jojczenie, że oto nadchodzi wszechobecna cenzura. Z kolei kretyńskie zarzuty, iż zawiniło „bezstresowe wychowanie” (w czym celują konserwatyści), gdyż dawniej takich potworności nie było, może zaowocować rozmową o konieczności przywrócenia kar cielesnych lub przynajmniej możliwości pozbywania się „wadliwych” jednostek ze szkół. Tak czy siak, nie obędzie się bez werbalnych bitew o granice wolności właśnie.

Jeśli jednak nawet my, dorośli, nie wiemy, do czego mamy prawo, ile nam wolno i kiedy możemy postępować zgodnie z własnymi przekonaniami, a kiedy trzeba ustąpić, to skąd mają to wiedzieć nieletni? Każdy uważa, że akurat on/ona może żyć w zgodzie z własnym sumieniem. Tyle, że nasze sumienia bardzo się między sobą różnią. Ktoś powie: pogodzi was prawo. Znamy jednak z historii przypadki prawa tragicznie wręcz niesprawiedliwego, opresyjnego, złego. Obyczaje? To już prędzej. Ale one wciąż się zmieniają. Opinia większości? A od kiedy to większość jest mądrzejsza niż mniejszość? Brakuje jednego wzorca dla całego wielomilionowego społeczeństwa. Nic dziwnego, że dzieciarnia nie ma oparcia w stałych, niezmiennych wartościach.

Oczywiście tacy „mędrcy” jak chociażby bloger ZetJot zakrzykną zaraz, iż należy wrócić do chrześcijaństwa. Tyle, że to już było. I niekoniecznie się sprawdziło. Chrześcijaństwo zdecydowanie NIE jest ostoją wolności (podobnie jak islam, judaizm czy jakakolwiek inna religia), co czyni je nieatrakcyjnym dla całej rzeszy Polaków. Nawet prawica nie stosuje się do wszystkich zasad, które głosi Kościół, cóż dopiero mówić o zliberalizowanych lewicowcach. Jednocześnie jednak nie wykształciliśmy jednolitego, spójnego systemu etycznego, który by mógł zastąpić chrześcijaństwo. Pozostaje nam zatem dalej zwalczać się wzajemnie i pieprzyć o NASZEJ jedynie słusznej wersji wolności.


Haniebny powrót po wcześniejszym zadeklarowaniu się, że nigdy tu już nie wrócę. :/

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (45)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo