Jeden z czytających, bo tacy też się mogą zdarzyć, walnął:

,,To po tych ustaleniach poseł Piotrowicz tłumaczył się, że przewoził na pokładzie zamrożony lek dla żony. Tłumaczenie także zostało podane w wątpliwość, chociażby dlatego że lekarze głęboko zamrożonych leków wymagających natychmiastowego transportu pacjentom nie wydają."
Pamiętam, jak Janusz Wojciechowski podobnego durnia zawlókł do sądu i opisał osrańca. Osraniec był moim kolegą, więc sprawę poznałem z relacji Wojciechowskiego i zawleczonego przed sąd. Była to prawdziwa tragedia blogera, który nie potrafił udowodnić, że pisze prawdę i tylko prawdę. Wojciechowski wykazał odrobinę dobrej woli i chyba nawet pokrył koszty rozprawy. Doradzam więc by ważyć każde słowo, bo można ciężaru odpowiedzialności nie udźwignąć.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)