0 obserwujących
22 notki
12k odsłon
717 odsłon

Akurat JOW baronów zatrzyma

Wykop Skomentuj44

Trzeba się naprawdę nieźle nagimnastykować, żeby próbować udowodnić, że w jednomandatowych okręgach wyborczych rządzą baronowie, że aparat i partie establiszmentu trzymają się mocno i że JOWy to maszynki do mielenia głosów. Jest dokładnie odwrotnie: to szansa na odzyskanie biernego prawa wyborczego przez jednostkę a władzy przez większość, ograniczenie korupcji i zniwelowanie potęgi pieniądza w polityce a także nadzieja na lepszą jakość partii politycznych. Więc tłumaczę publicyście „Gazety Wyborczej” i „Krytyki Politycznej” jak jest w istocie. Niech się zastanowi zanim zacznie powielać fakty prasowe.

Brytyjczycy też mają dość” … ale nie JOWów.

Brytyjczycy „też”, czyli nie tylko Jakub Majmurek. Otóż w Wielkiej Brytanii nieledwie 4 lata temu, wyraźnie ponad 2/3 biorących udział w referendum opowiedziało się ZA utrzymaniem modelu JOW o który batalię toczy Kukiz i jego woJOWnicy. Rozumiem, że teraz jest w modzie twierdzić, że mniejszość to większość, ale 68% to coś jak większosć i to nawet konstytucyjna. Kraje w raczej podobnej do polskiej kondycji stawały w obliczu zmiany systemu wyborczego, a nawet im się to częściowo udawało. Zapewne więc p. Majmurek ma na myśli Włochów.

Włosi „mieli dość JOW” w 2005 roku i zmienili go na system, którego też mają dość i właśnie Matteo Renzi zaproponował kolejny model, który ma obowiązywać od 2016 roku. Powrócę jednak do początku lat 90tych, kiedy to Włosi wprowadzali JOWy. W 1991 i 1993 odbyły siętam dwa referenda w których, przy frekwencji ponad 2/3 uprawnionych, za rozwiązaniami JOW do obu izb opowiedziało się odpowiednio 95% i 80% głosujących. Wszyscy analitycy twierdzili wtedy, że jest to głos przeciw partiokracji, rozdrobnieniu w parlamencie i … przeciw umafijnieniu życia politycznego. Nie sposób nie zauważyć wielu podobieństw między Polską i Włochami. Więc w sytuacji dość analogicznej, zwykły człowiek ma dość.... ale nie JOWów tylko ordynacji proporcjonalnej, która w Polsce dała niemal identyczne efekty jak po kilkudziesięciu latach w powojennych Włoszech.

Są faktycznie Brytyjczycy, którzy mają dość nierealizowania przez partie establiszmentu swoich aspiracji. Są to Szkoci. W tegorocznych wyborach do Izby Gmin, partie establiszmentu zostały w Szkocji zmiecione – Partia Pracy wygrała bodajże w jednym okręgu, zaś Torysi w żadnym. I co? Szkoci mieli dość i zmietli partie systemowe: w JOWach … Może dlatego obecny układ tak się boi?

 

Republika baronów”? Tak: w obecnej ordynacji

W 2005 roku postanowiono zmienić we Włoszech ordynację opartą w 75% na JOWach, mimo, że – jak się okazało -- część pokładanych w niej nadziei się spełniła: rządy okazały się trwalsze niż wcześniej. Co więc nie wyszło i co Włochów rozczarowało? Silvio Berlusconi i …. system mieszany jaki ostatecznie się tam zadomowił. Ideą JOW jest zmiana elit. System mieszany to skutecznie uniemożliwia. We Włoszech 25% posłów zostało wybieranych wg systemu „additional member” w dziwacznym, dla mało kogo zrozumiałym, systemie „scorporo”. To wystarczyło by do parlamentu posłać wystrczająco dużo ludzi z dawnego układu, by elita władzy mogła przejść, choć przetrzebiona, przez zawieruchę społecznego gniewu.

Skąd fenomen Berlusconiego po kampaniiMani Pulitei swego rodzaju Włoskiej Wiośnie początku lat 90tych? Jak to z grubsza ujął znajomy Włoch, co z tego, że do władzy dojdą ludzie czystych rąk, jak są to dwie lewe ręce? Włochom po prostu ten facet imponował: kumaty, bogaty, dowcipny, pewny siebie dziwkarz. I choć to dzięki JOWom możliwa była stabilna koalicja lat 2001-2006, to jednak, przez system mieszany, nie dokonała się tam wystarczająca jakościowa zmiana elit politycznych. Wreszcie, chcąc w 2006 obniżyć przewagę Prodiego machinacjami przy systemie wyborczym, tenże Berlusconi – nie Włosi – obalił, nielegalnie, ordynację uchwaloną dzięki miażdżącej przewadze w ogólnonarodowym referendum. Jego system też właśnie został obalony, jednak zrobili to już systemowi politycy, wybrani w „jego” ordynacji, która w powszechnym przekonaniu sprzyja … partiokracji, wielkim partiom i … niestabilności. Oto skutek niepełnych zmian i zostawienia łyżki dziegciu w beczce miodu.

Jak widać, baronowie mogą rządzić dzięki systemom mieszanym, a sami preferują system proporcjonalny. Nie wiem skąd Jakub Majmurek wziął swe fantazje o baronach rządzących partiami w JOWach. W Anglii, lider Partii Pracy podał się do dymisji. Tak tam ten system działa. Gdyby siedział tam taki baron okopany w partii niezależnie od wyniku wyborów, partia przestałaby istnieć. Partiami nie rządzą tam baronowie. Pieniądze owszem wiele w polityce znaczą, ale zasatanówmy się kiedy to wielka kasa ma największe przełożenie w wyborach.

W wielkim okręgu, obejmującym – jak obecnie we Włoszech – region, czy – jak w Polsce – np. połowę województwa, wyborca dostaje np. 15 list partyjnych z przykładowo 34 kandydatami na każdej z nich. Razem więc startuje np. ok. 500 kandydatów. Czy wyborca ma szansę, nawet jeśli ma taką wolę, zapoznać się z każdym kandydatem? Czy ma szansę go znać albo poznać. W obecnym systemie trzeba albo cieszyć się zaufaniem liderów partyjnych i otrzymać pierwsze (lub ostatnie) miejsca na liście albo mieć wielkie pieniądze by zaistnieć na billboardach i wydać setki tysięcy ulotek oraz je roznieść. Że nie wspomnę o kosztach kilkuset zamiast kilkunastu spotkań z wyborcami i innych koniecznych wydatkach. Jeśli pojawiają się głosy, że elita polityczna jest skorumpowana, to kogo liderzy skorumpowanych partii wystawią na eksponowanych miejscach na listach? W jaki sposób inni kandadaci mogą uzyskać wielkie pieniądze na kampanię? W zamian za co? Czy p. Majmurek chce zasugerować, że w obecnym systemie baronowie nie mają wiele do powiedzenia?

Wykop Skomentuj44
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale