Tuż przed udzieleniem wywiadu „Polsce the Times” Andrzej Halicki odwiedził agencję PR - celowo pomijam nazwę i adres ( wspomnę tylko, że mieści się na Mokotowie), ponieważ mogłoby to być uznane za kryptoreklamę. Po tej wizycie poseł PO powiedział w wywiadzie to, co już wiadomo. Dlaczego nagle przestał się bać premiera i jego otoczenia? Dlaczego twardo opowiedział się za Grzegorzem Schetyną, chociaż po drodze powinno mu być bardziej z Tuskiem, z którym razem przed laty działał w KLD?
Jednym z powodów może być fakt, że poseł Halicki idzie za silniejszym, czyli za Schetyną ( czytaj Komorowskim). I co najważniejsze - aktualnie jest jednym z „rozgrywających” w PO z racji ogromnej wiedzy zgromadzonej przez jego ludzi, którzy zawodowo zajmująją się PR.
Jeżeli ktoś nie pamięta, to przypomnę, że przed laty w śledztwie w sprawie prywatyzacji PZU okazało się, że największy ubezpieczyciel zamawiał analizy dotyczące kulisów życia politycznego. Prokuratorzy natrafili na dokumenty, z których wynikało, że w kwietniu 1999 roku ówczesny szef PZU Życie Grzegorz Wieczerzak podpisał umowę na dostarczanie comiesięcznych analiz polskiego życia politycznego. Wykonawcą była firma GGK Public Relations - jedna z poważniejszych na warszawskim rynku, której szefem był Andrzej Halicki (rozstał się z firma w 2008 roku, gdy został posłem). Analizy wykonane przez jego firmę cztery aspekty: prezydenta RP i jego otoczenie, sytuację w rządzie RP, sytuacja wewnątrz parlamentarnych i pozaparlamentarnych partii oraz ugrupowań politycznych i sytuację w parlamencie , zwłaszcza rozgrywki kuluarowe. W śledztwie był przesłuchiwany Andrzej Halicki, który przyznał, że tego typu analizy jego firma wykonywała codziennie przez cały okres trwania umowy. Zdarzało się również, że w ciągu jednego dnia uzyskiwano nowe informacje i natychmiast je przesyłano do PZU Życie.
Firma, której właścicielem był Andrzej Halicki działa nadal. Posiada również potężny zbiór poufnych informacji nie tylko z czasów rządów AWS, ale znacznie późniejszych. Informacji, które sprawiają, że Andrzej Halicki może kpić w radiu, że Donald Tusk jest jak Mojżesz, który prowadzi nas przez Morze Czerwone ku zielonej wyspie.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)